"Kiedy mam mało ubrań lepiej nimi zarządzam, niż kiedy mam dużo, ponieważ używam swojej wyobraźni." Ines de la Fressanga (projektant i dawna modelka Chanel)

Nasza szafa to często chaotyczna zbieranina ubiorów zgromadzonych na kolejne okazje. Często zawiera zbyt dużo rzeczy kupowanych pod wpływem chwili: bo ładne, bo przecena, bo koleżanka przyniosła do pracy, a także części garderoby, które stały się za małe czy za obszerne, i wreszcie elementy, które w chwili zakupów do czegoś pasowały, a teraz nie pasują już do niczego.

Od czego więc należy zacząć porządki? Przede wszystkim usunąć rzeczy, których nie nosiło się przez ostatnie 2 (dla osób bardziej przywiązujących się do rzeczy) - 3 lata. Chyba, że mamy czas, umiemy szyć, a tkanina jest niezwykle interesująca.

Dobrze jest zostawić rzeczy wyjątkowe i oryginalne, np. koronkową bluzkę po babci, czy jedwabne kimono. Wszystkie natomiast doskonale wiemy, że codzienna spódnica, bluzka czy sweterek noszone 10 lat temu, nie wrócą już raczej do naszych łask. Warto również zostawiać ciekawe dodatki: szale, paski, apaszki, które za kilka lat mogą okazać się hitem.

Rzeczy zbyt małe, bo trochę przybyło tu i tam, warto także podarować czy sprzedać drobniejszej koleżance, a nie czekać, aż schudniemy. Wyjątkiem może być piękna sukienka, bluzka czy spódnica, która jest za ciasna lub za luźna, ale tylko o jeden rozmiar, bo może rzeczywiście uda się nam powrócić do poprzedniego wymiaru.

Przyda się także przejrzenie bielizny, bo czasem brak, np. stanika bez ramiączek uniemożliwi włożenie sukienki czy topu z gołymi plecami.

Przede wszystkim dobrze jest zrobić sobie listę brakujących rzeczy, najpierw tych, których brak odczuwamy najbardziej. Podczas stylizacji w naszym studiu właśnie takie listy w formie prostej tabletki wypełniamy z klientką, tworząc zestawy na zimę i lato, np.:

Mam

Nie mam

Potrzebuję

 

 

 

Tabelka pomaga ubrać się w wyobraźni. Następnie sporządzamy listę brakujących rzeczy. Do tego dochodzi znajomość swoich barw, która jest wynikiem analizy kolorystycznej i zakupy nie dość, że stają się łatwiejsze, to wydajemy zdecydowanie mniej pieniędzy.

Pobaw się trochę przeglądaniem garderoby, nie traktuj tego jak jeszcze jednego ciężkiego obowiązku. Przy odrobinie wysiłku i chęci każdy element twoich ubrań będzie pasował do pozostałych, jak w układance dla dzieci. Pamiętajmy jednak, że nie ma rzeczy pasujących do wszystkiego.

Ciekawe jest także prawo potrójnego zastosowania. Zanim coś kupisz, zastanów się, czy ta rzecz:
-pasuje do trzech rzeczy, które już masz
-nadaje się na trzy różne okazje
-nadaje się na trzy różne pory roku

 Tak naprawdę zwykle nosimy zaledwie około 15 % naszych ubrań. Nie wnikając w procenty, uważam, że nie trzeba zbyt skomplikowanych wyliczeń matematycznych, by tę zasadę potwierdzić; wystarczy dokładnie przyjrzeć się własnej szafie, a okaże się, że jej zawartość znacznie przekracza nasz "ubraniowy" repertuar. 

Warto więc przyjrzeć się kilku rzeczom, które nosimy najczęściej. Co powoduje, że je tak lubimy - wygoda, kolor, dobry fason? A teraz obejrzyjmy rzeczy, które nosimy rzadko. Czy są niemodne, mają zły kolor, rozmiar, nie są w naszym stylu, ale są za dobre, żeby je wyrzucić? Może ten właśnie żakiet podobał ci się u koleżanki, a sweterek, którego nie cierpisz, dostałaś od mamy i boisz się ją zranić, nie pokazując się w nim. W takiej sytuacji najlepiej powiedzieć, że np. w pracy narzucono ci styl zgodny z określonymi zasadami, w związku z czym sama musisz kompletować swoją garderobę.

Możesz zastosować czynnik CCN czyli cena do częstotliwości noszenia, np.:
-płaszcz za 500 zł nosisz codziennie przez 6 miesięcy (średnio 24 tyg.):
500/24= CCN = 20,80zł
-koronkowa bluzka za 200 zł noszona cztery razy w roku:
200/5 = CCN = 50 zł

Jak widać z powyższego przykładu warto inwestować w rzeczy noszone częściej.

Przeglądając szafę musimy pamiętać o dbałości o garderobę:

  • sprawdzać guziki i nitki,
  • wieszać poszczególne części ubioru na odpowiednich wieszakach, aby nie traciły fasonu,
  • kontrolować czystość,
  • oddawać do pralni rzeczy, których nie powinno prać się w domu. Pamiętam swój eksperyment z kurtką, która po upraniu w domu skurczyła się i tak wygniotła, że nie nadawała się już do niczego. Każda z nas ma pewnie takie doświadczenia,
  • używać szczoteczki - golarki do zmechaconych swetrów.

A więc do dzieła, a słowa "ja nie mam co na siebie włożyć" niech pozostaną dla nas tylko refrenem piosenki.

 

Oceń artykuł:
Kategorie: Moda, Strój, Stylista
Działy: Świat pomysłów - Akcesoria, moda, styl,