Agnieszka Święcicka

Zatrzymać chwilę

Zatrzymać chwilę

Gdy pierwszy raz miały w rękach aparat, nie przypuszczały, że „pstrykanie fotek” stanie się ich pasją, a nawet sposobem na zarabianie pieniędzy. Oto pięć kobiet, które nie wyobrażają sobie życia bez fotografowania. Bo wspomnienia się zacierają, a zdjęcia zostają z nimi na zawsze. 

Ania jest absolwentką wydziału historii, Malwina – komunikacji medialnej, Katarzyna – handlu i marketingu, Anna studiuje architekturę krajobrazu, Daria zgłębia tajniki informatyki. Ania mieszka w Sosnowcu, Malwina w Świebodzinie, Katarzyna i Daria w Poznaniu, Anna w Wejherowie. Nigdy się nie spotkały, wydaje się, że wszystko je dzieli, ale pytane o największą pasję, zgodnie odpowiadają: fotografowanie. 

Poczuć oddech historii 

Swoje pierwsze zdjęcie Ania Mika robiła aparatem chłopaka. Była wtedy uczennicą liceum. – Razem wywoływaliśmy zdjęcia w łazience, którą do tego celu aranżowaliśmy na ciemnię. Nie mieliśmy funduszy na profesjonalną chemię, papier; wykorzystywaliśmy ocet jako przerywnik. Wszystkiego uczyliśmy się metodą prób i błędów. Było ciężko, ale wesoło – wspomina.

Na poważnie fotografowaniem zainteresowała się na studiach. Wtedy też wybrała tematykę swoich zdjęć: kopalnie, huty, fabryki, pałace... Najchętniej opuszczone, wyburzane, znikające z pejzażu. Jak tłumaczy: – Będąc w takich miejscach, czuję oddech historii. Myślę, że wybór tematyki miał związek z kierunkiem moich studiów. Gdy pada pytanie o ulubione zdjęcie, Ania bez wahania odpowiada: – Żeliwne schody z kwiatowym ornamentem w opuszczonym pałacu w Krowiarkach.

Nie ma też wątpliwości, że każdy może nauczyć się robić dobre technicznie zdjęcie, ale jeśli nie ma wrażliwości estetycznej, zdolności szukania odpowiedniej chwili, to zdjęcie nie wywoła w odbiorcy emocji. Czy ona ma tę wrażliwość? – Nie mnie oceniać – mówi skromnie, a przecież jej fotografie zdobywają wyróżnienia w konkursach i są pokazywane na wystawach (do końca sierpnia prace Ani można oglądać na wystawie „Miejsca Opuszczone” w CH Auchan w Sosnowcu).

Zgadza się jednak zdradzić swój sekret dobrej fotografii. Zawsze ma przy sobie kawałek zwykłego szkła, czasem kolorowego, który umieszcza przed obiektywem. Wtedy zdjęcie staje się bardziej eteryczne, pojawiają się na nim różne odblaski.

Pstrykać, pstrykać, pstrykać 

Przygodę z aparatem Malwina Atras zaczęła już w szkole podstawowej od robienia zdjęć na wycieczkach. Pamięta, że mama ciągle pytała: – Malwa, dlaczego pokazujesz mi same pocztówki? Odpowiadała: – Mamo, idę tu, idę tam, tu mnie coś zachwyci, tam mnie coś zachwyci, więc fotografuję, bo to czuję. Dojrzałe zainteresowanie fotografią pojawiło się w liceum, a po studiach podjęła decyzję o otworzeniu studia fotograficznego.

– Pomyślałam, że warto robić coś, co sprawia mi przyjemność – tłumaczy. Bardzo pomogło jej wsparcie rodziny. Tato nie tylko udzielał córce rad, ale także wieszał ciężkie lampy. Początki były trudne. – Od razu nie zarabia się kokosów, czasami ledwo wystarcza na ZUS, lecz trzeba przetrwać, bo jak powiedział Nietzsche: wszystko, co wartościowe, rodzi się w bólach – wspomina Malwina.

Dziś nie narzeka na brak pracy, chociaż zdarza się jej tęsknić za urlopem. Jakich rad udzieliłaby początkującym fotografom? Najpierw powinni się zastanowić, co chcą fotografować, i dopiero wtedy kupić aparat. – Nie warto wydawać tysięcy złotych na pierwszy aparat, bo przygoda z fotografią może nam się wcale nie spodobać – przestrzega. Po zakupie koniecznie trzeba przeczytać instrukcję obsługi! –

Gdy już wiemy, gdzie są wszystkie opcje i do czego służą, możemy zacząć fotografować. Pstrykajmy jak najwięcej, bo tylko praktyka doprowadzi nas do poziomu, z którego będziemy zadowoleni. Uczą nas setki źle zrobionych zdjęć. Kiedy już widzimy błędy, możemy je korygować. Trzeba więc pstrykać, pstrykać, pstrykać, oglądać, analizować – radzi Malwina.

Gdy pasja staje się misją 

Ekonomistka z wykształcenia, fotografka z pasji i z zawodu – tak o sobie mówi Katarzyna Piwecka. Z aparatem zaprzyjaźniła się podczas częstych podróży. Zdarzało się, że z dwutygodniowego wyjazdu przywoziła 30 rolek filmów. – Byłam samoukiem, uczyłam się z książek i oglądając zdjęcia znanych fotografów – wspomina. Dopiero kiedy zdecydowała się hobby przekształcić w działalność gospodarczą, poszła na kursy.

Od czterech lat prowadzi własne studio fotograficzne w Poznaniu, wcześniej pracowała w korporacji. – Dopiero gdy urodziły się moje dzieci (syn ma 9 lat, córka – 7) i praca w korporacji była coraz mniej możliwa do zniesienia pod kątem organizacyjnym, zaczęłam myśleć, że potrzebuję wolnego zawodu. Skorzystałam z okazji dostania wielkiej odprawy, za którą mogłam kupić lepszy sprzęt, założyć stronę internetową i rozkręcać nowy interes. To był strzał w dziesiątkę! – opowiada Katarzyna.

Na co dzień zajmuje się fotografią rodzinną i reklamową. Ta pierwsza daje jej dużo satysfakcji, bo nawiązuje bliską więź z ludźmi, którzy wcześniej nigdy nie stali przed obiektywem aparatu, i powstaje udana sesja. Ta druga wiąże się z pracą pod dużą presją czasu i pod wymagania klientów, ale zdjęcia pojawiają się na billboardach, w prasie czy reklamach.

Szczególne miejsce w jej twórczości zajmuje fotografia społeczna. – Mam poczucie spełnienia misji, którą niesie za sobą zawód fotografa, żeby za pomocą zdjęć pokazywać i mówić o chorobach i ważnych problemach społecznych. Współpracuję z Amazonkami i Drużyną Szpiku – zdradza Katarzyna.

Najważniejszy jest pomysł 

Wyprawa z rodzicami w góry pomogła Darii Wiśniewskiej odkryć w sobie pasję fotografowania. – Zrobione przeze mnie zdjęcia bardzo spodobały się rodzinie i od tamtej wycieczki amatorsko zajmuję się fotografią – wspomina. Przyznaje, że na początku najtrudniej było jej złapać ostrość i nie ucinać obrazu. Dzisiaj jest już o wiele lepiej, chociaż zdarza się, że zadrży jej ręka.

Najbardziej lubi fotografować przyrodę, więc nikogo nie dziwi, że jej ulubione zdjęcie przedstawia chmury nad Jeziorem Bystrzyckim. – Mam do niego sentyment, bo przypomina mi spędzone tam cudowne wakacje – wyjaśnia Daria. Bo fotografowanie to dla niej zapisywanie na zdjęciach naszego życia, a fotografie to powrót do wspomnień.

Jak pstryknąć dobrą fotkę? – Coś musi ci wpaść w oko. Najważniejszy jest pomysł, jeśli nie będziesz go miał, albo w ogóle nie zrobisz zdjęcia, albo będziesz z niego niezadowolony – tłumaczy.

Wrażliwość i wyobraźnia 

Rośliny, kwiaty i budynki to najczęstsze tematy zdjęć Anny Cymańskiej. Pomagają jej w pracy architekta krajobrazu. – Są dla mnie inspiracją przy projektowaniu ogrodu. Dużo takich zdjęć robię za granicą, bo w każdym kraju inaczej traktuje się ogrody, co wynika z różnorodności roślin czy aranżacji przestrzeni.

Zajmuję się tak zwaną makrofotografią, czyli skupiam się na detalach (kwiatach, liściach, owocach). Dzięki temu, że tak szczegółowo przyglądam się roślinom, wiem, jak dany gatunek kwitnie, jakie ma liście i owoce. Ta wiedza jest bardzo przydatna w mojej pracy – wyjaśnia. Chociaż przeczytała wiele książek, tak naprawdę sama nauczyła się fotografowania.

– Potrzebna jest do tego odpowiednia wrażliwość, spojrzenie na świat, trochę wyobraźni i mnóstwo prób – tłumaczy. A początkującym fotografom radzi, by zwracali uwagę na ustawienie kadru, odpowiednią kompozycję i oświetlenie. – Można mieć wspaniałą lustrzankę za wiele tysięcy, ale nie mieć zmysłu artystycznego, wrażliwości, wtedy zdjęciu coś będzie brakowało – przekonuje Anna. Ona wszędzie widzi ciekawe ujęcia, możliwość fotografowania. – Inaczej patrzę na świat, dostrzegam szczegóły. Moje życie stało się pełniejsze – ocenia. 

Przeczytaj także

Couchsurfing

Couchsurfing

Na czym polega couchsurfing? To inaczej mówiąc tzw. turystyka kanapowa, czyli sposób podróżowania, w którym na nocleg zatrzymujemy się w prywatnych mieszkaniach.

Maja Popielarska: Ogród mnie wycisza

Maja Popielarska: Ogród mnie wycisza

To niezwykłe, ile zapachów mieści nasza pamięć. A zapachy roślin i zapachy ogrodu to ogromna skrzynia z najpiękniejszymi wspomnieniami z dzieciństwa.

Nordic Walking. Radość, energia, pasja

Nordic Walking. Radość, energia, pasja

To nie tylko świetny sposób na zachowanie zdrowia i dobrej kondycji, redukcję stresu i poprawę samopoczucia. Kobiety, dla których nordic walking stał się nieodłącznym elementem życia.

Sonda

Zmieniłam naturalny kolor włosów na: