fot. GettyImages

Czerwona szminka. Tajna broń kobieca

Nie ma szybszego sposobu, by w minutę poczuć się bardziej seksowną i pewną siebie. Czerwień na wargach to niezawodny patent! Jak ją nosić, uczą nas gwiazdy kina i popkultury. Tekst: Aldona Wiśniewska

Definicja szminki jest prosta: "kosmetyk kolorowy w formie sztyftu, służący do podkreślenia kształtu ust i nadania im barwy". Tylko tyle? A gdzie poezja czerwonych kobiecych ust, gdzie sekret seksapilu?

Chęć podkreślenia urody i przyciągnięcia spojrzeń musiała być znana już Ewie w raju. Jest istotą kobiecości. Mieszkanki prehistorycznych jaskiń liczyć mogły tylko na barwiący sok roślin. Z czasem jednak ludzie nauczyli się pozyskiwać czerwony barwnik z wodorostów i koszenili, karminowych owadów (rodzaju mszyc). Kwas koszenilowy (E120) do dziś jest zresztą popularny i uważany za jeden z najbezpieczniejszych barwników.

Trzy i pół tysiąca lat p.n.e. w Mezopotamii kobiety barwiły usta sproszkowanymi kamieniami półszlachetnymi. Po nich jaskrawo malowały usta starożytne Egipcjanki  i... Egipcjanie. W Egipcie wynaleziono też fioletowe mazidło do warg, mieszankę bromu i jodu, która mogła zabić kochanka, gdy umalowana nią kobieta złożyła mu na ustach "pocałunek śmierci". Również Aborygenki barwiły wargi przed wiekami, by wziąć udział w świętych rytuałach płodności.

Koszenila - owad, z którego pozyskuje się barwnik do produkcji szminek. fot. BE&W

Znak nierządnic, czarownic i arystokratek

Prostytutki w starożytnej Grecji miały obowiązek malować usta jaskrawo, w przeciwnym razie mogły zostać ukarane za to, że próbują udawać porządne kobiety. Szminkowane wargi okazały się jednak tak atrakcyjne, że już epokę później, w starożytnym Rzymie, malowali je obywatele płci obojga. Tym razem, by podkreślić swą pozycję i przynależność do wyższych klas społecznych.

Włoskie arystokratki i szlachcianki w XII w. nosiły na wargach jasny, naturalny róż, gdy ich rodaczki niżej urodzone musiały zadowolić się żywą czerwienią - zdradzała ich gorszą pozycję. Pastorzy angielscy jeszcze w XV w. próbowali przekonać lud, że "szminka to wynalazek szatana". Daremnie. Upodobała ją sobie bowiem królowa Elżbieta I. Sporządzano dla niej mazidło z koszenili, gumy arabskiej, tlenku ołowiu i białka. Czerwone usta stały się znakiem rozpoznawczym władczyni, podobnie jak biało upudrowana twarz. Wyglądała dzięki nim tak młodo, że poddani uwierzyli, iż szminka odpędza starość i śmierć. Było jednak na odwrót: trujący ołów powoli zabijał królową. 

W XVII-wiecznej Anglii parlament złożony z samych mężczyzn był wrogiem pomadki. Uchwalono prawo pozwalające rozwieść się z żoną, jeśli mąż odkrył, że przed ślubem malowała usta. Brytyjczycy uważali kobiety w makijażu za wiedźmy, które podstępnie zmuszają bezbronnych mężczyzn do ożenku.

Elegancja-Francja

Pierwsza nowoczesna pomadka powstała we Francji, około roku 1880. Zawierała tłuszcz jelenia, olej rycynowy, wosk i czerwony pigment. Na początku owijano ją w jedwabny papier, a do malowania ust używano specjalnej pałeczki. Od 1915 r. szminki zaczęto pakować w metalowe pudełeczka. Makijaż miał podkreślać urodę, ale robiono go sekretnie, szminka musiała być niemal niewidoczna. Gdy Sarah Bernhardt, francuska aktorka, "zapomniała się" i pokazała publicznie z czerwoną szminką na wargach, wywołała skandal. A był już koniec XIX wieku! Na scenie uchodziło to aktorce na sucho, jednak uszminkowana kobieta w towarzystwie wystawiała sobie jak najgorsze świadectwo.

Gwiazda kina niemego Clara Bow i jej usteczka wygięte w "łuk Kupidyna". fot. GettyImages

Oręż gwiazd i sufrażystek

Na genialny pomysł darmowej reklamy swoich czerwonych szminek wpadła właścicielka firmy kosmetycznej, Elizabeth Arden. W 1912 r. rozdała je na ulicy walczącym o prawa wyborcze sufrażystkom. Czerwień na wargach stała się symbolem niezależnej kobiety, domagającej się należnych jej praw.

Sztyft, który znamy dzisiaj, zaprojektował w 1923 r. James Bruce Mason. Na szeroką skalę jako pierwsze zaczęły sprzedawać szminki w sztyfcie Arden i Estée Lauder. Kosztowały 10 centów.

Niezwykle skuteczne reklamy pomadek Elizabeth Arden. fot. BE&W

W latach 20. XX w. malować się, i to mocno, zaczęły gwiazdy kina niemego. Specjalnie dla nich stworzono czarne szminki, które na czarno-białych filmach dawały efekt mocno umalowanych ust. Ich krwawa czerwień rodziła się w wyobraźni kinomanów... Clara Bow wylansowała wtedy usteczka wąskie, ale mocno podkreślone i wygięte w idealny "łuk Kupidyna". Najpopularniejszym odcieniem lat 20. stała się ciemna czerwień. Kobiety nakładały ją na usta jak barwy wojenne, aby podkreślić niezależność. Dopiero w latach 30. zaczęto wprowadzać inne odcienie. Arden zaproponowała kobietom, oprócz różu, kilka odcieni bordo i pomarańczowego. 

W 1933 r. magazyn "Vogue" ogłosił szminkę "najważniejszym kosmetykiem dla kobiet". Jej sprzedaż wciąż rosła, mimo że świat stopniowo pogrążał się w gospodarczym kryzysie. 

Stało się jasne, że w malowaniu ust chodzi o podkreślenie seksualnej atrakcyjności. Nastolatki coraz częściej malowały się po kryjomu, by wyglądać jak dorosłe kobiety, choć matki ostrzegały, że umalowana dziewczyna robi wrażenie "łatwej". Jednak amerykańskie badania z 1937 r. dowiodły, że szminka nieodwołalnie podbiła serca kobiet w każdym wieku: ponad połowa nastolatek toczyła boje z rodzicami o pozwolenie na jej używanie.

Marilyn Monroe i najseksowniejsze czerwone usta na świecie. fot. BE&W

Pomadka na wojnie

Podczas II wojny światowej metalowe oprawki szminek zastąpiono tańszymi, plastikowymi albo tekturowymi. Powstał też odcień dla kobiet wstępujących do wojska - Montezuma Red, krwawa czerwień, która miała "idealnie pasować do munduru". 

W 1940 r., gdy już pół świata ogarnęła wojna, sprytna Elizabeth Arden nazwała swą nową pomadkę "Victory Red". Jej kampania reklamowa przedstawiała make-up jako obywatelski obowiązek. "To nie szminka wygra tę wojnę. Ale jest ona symbolem tego, o co walczymy: prawa każdej kobiety do bycia piękną i pociągającą niezależnie od okoliczności" - głosiła reklama. 

Adolf Hitler nienawidził lipsticka i wyrażał się o nim z pogardą, twierdząc, że pomadki robi się "ze zwłok zwierząt znalezionych w ściekach". Podczas oficjalnych odwiedzin w jego posiadłościach kobiety miały stanowczy zakaz malowania ust i paznokci. Szminkowanie ust stało się więc powszechnym gestem symbolizującym niezależność i pogardę wobec dyktatora.

Pomaluj się jak Liz Taylor 

W latach 50. narodziła się i rozwinęła sława największych seksbomb filmowych, piękności o wydatnych, szkarłatnych ustach - Marilyn Monroe i Elizabeth Taylor. Piękna Liz radziła porzuconym kobietom: "Zrób sobie drinka, umaluj usta i weź się w garść!". 

Czerwona szminka stała się przedmiotem pożądania. Badania przeprowadzone ponownie w 1951 r. wykazały, że dwie trzecie amerykańskich nastolatek nie pyta rodziców o zgodę na używanie pomadki, bo po prostu nie wyobraża sobie bez niej wyjścia z domu. Skorzystał na tym Max Factor, wypuszczając na rynek szminki w nietypowych kolorach: truskawkowe, lawendowe, brzoskwiniowe, a nawet białe. 

W latach 60. szminkę nieodwołalnie już wiązano z kobiecością. Jej brak zaczęto uważać za dowód zaniedbania, bycia lesbijką albo wręcz choroby umysłowej... 

W latach 70. XX w. do łask powróciła czarna szminka. Niegdyś używana przez gwiazdy kina niemego, teraz stała się atrybutem punkowej, a nieco później, gotyckiej subkultury. Czerń zagościła na ustach artystów i zbuntowanych nastolatek. Nawet brzydka dziewczyna dzięki niej zwracała na siebie uwagę i już nie wydawała się nieładna - była oryginalna. 

Lata 90. przyniosły modę na usta matowe i półmatowe, w niezliczonych odcieniach czerwieni lub w nowej modnej palecie - brązach. Początek XXI w. to blask metalu i perłowe odcienie. Po nich przyszedł jaskrawy róż i inne neonowe kolory.

Liz Taylor: "Zrób sobie drinka, pomaluj usta i weź się w garść!". fot. BE&W

Na podbój świata

Szminka okazała się genialnym wynalazkiem, który jej twórcom i producentom przyniósł fortunę - przecież niemal każda z nas jej używa. Nowoczesne lipsticki nie tylko barwią, ale też pielęgnują, nawilżając i odżywiając delikatny naskórek. Kobiety przełomu wieków XX i XXI przestały jednak przejmować się trendami. Oferta jest tak szeroka, że wybieramy dziś pomadki, kierując się nastrojem i upodobaniami, a nie wytycznymi makijażystów.

Do wyboru są szminki transparentne, kryjące, błyszczące, matowe, w niezliczonej ilości kolorów i odcieni, w tym pomarańczowe, brązowe, niebieskie, fioletowe, białe i czarne. Matujące, nabłyszczające, nieścieralne, wodoodporne, smakowe... W postaci stałej lub płynnej, z błyszczącymi drobinkami, z efektem 3D.

Królową rynku pozostaje jednak klasyczna, szkarłatna czerwień. Jak przed wiekami ma sprawiać, że nasze wargi staną się bardziej ponętne. A zatem, na co czekasz? Szminka w dłoń i ruszaj  -‑ seksowna, pewna siebie i silna - na podbój świata!