fot. GettyImages

Daj mata świecącej cerze! Bibułką:)

Kiedy masz cerę ze skłonnością do świecenia, warto mieć w torebce niepozorne bibułki, które:

  • są szybkim ratunkiem dla świecącej cery;
  • mogą być stosowane bez obaw bezpośrednio na czystą skórę i na makijaż;
  • są małe, poręczne, idealne w podróży czy w sytuacjach kryzysowych.

Warto mieć je zawsze pod ręką. Dzięki bibułkom matującym twój nos nigdy nie będzie się świecić.

Ich opakowania są niepozorne, więc w drogerii łatwo je przeoczyć. Może dlatego są jednym z najbardziej niedocenianych kosmetyków. Jednak bibułki matujące to absolutny kosmetyczny must-have. Są niezastąpione zawsze wtedy, kiedy zależy ci na nienagannej prezencji. Absorbują nadmiar sebum i zapewniają cerze świeży, matowy wygląd. Są wygodne w użyciu, dyskretne i poręczne. Można je mieć przy sobie w każdej sytuacji.

Oprócz pudru

Problem z nadmiernym świeceniem cery zwykle rozwiązujemy nakładaniem kolejnych warstw pudru. Jednak w przypadku cery tłustej lub mieszanej nie daje to dobrego efektu. Po pewnym czasie kolejne warstwy pudru zaczynają tworzyć na twarzy maskę, a cera traci świeżość i ładny koloryt. Dlatego bibułki są świetną alternatywą dla pudru, jednak najlepiej stosować je oprócz niego, a nie zamiast.

"Bibułki matujące to fantastyczny wynalazek. Najlepszy efekt uzyskasz, jeśli najpierw za pomocą bibułek usuniesz ze skóry nadmiar sebum, a dopiero potem delikatnie ją przypudrujesz" – tłumaczy makijażysta Tomek Kocewiak. – "Dzięki temu warstwa pudru nie będzie zbyt gruba, a twarz będzie wyglądać lekko i naturalnie".

Ich ogromną zaletą jest też uniwersalność. Można je stosować bezpośrednio na skórę lub na makijaż. Działają bardzo delikatnie, więc na pewno go nie zniszczą, za to przywrócą mu świeżość i nienaganny wygląd.