fot. GettyImages

Jak to się robi w Korei

Koreanki słyną z promiennej, lekko "wilgotnej" cery. I robią wrażenie młodszych od Europejek czy Amerykanek. Nie jest to sprawka lepszych genów, tylko innego podejścia do dbania o urodę. Tekst: Aleksandra Zawalich

Żeby zrozumieć, jak one to robią, warto przeczytać bestsellerową książkę "Sekrety urody Koreanek" Charlotte Cho. Autorka, Amerykanka koreańskiego pochodzenia, świetnie uchwyciła różnice między zachodnim a koreańskim podejściem do pielęgnacji urody.
Gdy jako dwudziestodwulatka, z kalifornijską opalenizną, potarganymi "artystycznie" włosami ("Błagam cię, uczesz się wreszcie" - prosili ją koreańscy koledzy) i cerą, która była "zgaszona i łuszczyła się jak skórka młodego ziemniaka", trafiła do Seulu, stolicy Korei Południowej - przeżyła prawdziwy szok.
Koreanki wyglądały niezwykle młodo jak na swój wiek, a mężczyźni wiedzieli więcej o pielęgnacji cery niż ona. - To, że bardzo męski facet ma na swoim biurku filtr do twarzy i krem do rąk, a nawet nawilżacz powietrza, nikomu nie wydawało się dziwne - pisze Cho. - W rzędach biurowych boksów było wilgotno jak w lesie deszczowym, co wpływało na wygląd pracowników. Ich twarze lśniły jak krople rosy, a nawet więcej - miały w sobie blask".
W windzie jej sąsiad przywitał inną sąsiadkę słowami: "Pani cera wygląda dziś wspaniale!". - Po pierwsze, mężczyzna zauważył, jaką kobieta miała cerę. Nie mieściło mi się to w głowie. Jaki amerykański facet zwróciłby uwagę na coś takiego? Po drugie, jej reakcją była czysta rozkosz. Równie dobrze mogłaby wygrać na loterii - pisze Cho.

Według autorki dbanie o cerę to część koreańskiej kultury. Coś, z czego czerpie się przyjemność, inwestycja w dobre samopoczucie. A koreańskie podejście do pielęgnacji skóry to coś więcej niż kosmetyki, to sposób myślenia i działania. Azjatki zasłaniają się przed słońcem parasolkami i popijają zieloną antyoksydacyjną herbatę. A dbania o cerę uczą swoje dzieci.

Koreanki dobierają kosmetyki do problemów cery, mniej kierując się wiekiem. Do codziennej pielęgnacji twarzy używają od sześciu do dziesięciu kosmetyków, zaczynając od produktów o najlżejszej konsystencji, by przejść do tych gęściejszych. Ideałem, w przeciwieństwie do kobiet z Zachodu, nie jest matowa cera, a promienna, świetlista. Jest na to nawet specjalne określenie: chok chok, czyli wygląd pełen blasku, wilgotny.
Według Cho Koreanki wolą zapobiegać problemom, nie rzucają się na front walki dopiero, gdy zmarszczki już pokryją buzię. Zamiast maskować niedoskonałości skóry kosmetykami do makijażu i korektorami przeciw wypryskom, skupiają się na produktach pielęgnacyjnych, które działają na źródło problemu. Malują się mniej widocznie, bo piękna skóra pozwala im wyglądać idealnie w naturalnym makijażu "no make-up".

W koreańskim rytuale piękna podstawą jest oczyszczanie. Pójście spać bez oczyszczania cery może bowiem prowadzić do zatkania porów i powstania wyprysków.
Choć dość przerażająco odmalowuje, co dzieje się z naszą skórą, gdy jej nie umyjemy. Powstaje na niej papka: nieusuniętego makijażu, sebum, zanieczyszczeń oraz bakterii. Brrr...

To wszystko nie tylko prowadzi do pryszczy, ale także przyspiesza starzenie. Bo brud gromadzący się na naszej twarzy zawiera wolne rodniki, które uszkadzają komórki skóry, powodują rozpad elastyny i kolagenu, dzięki którym skóra jest jędrna.

Poza oczyszczaniem i nawilżaniem Koreańczycy, bez względu na płeć, maja obsesję unikania słońca. Kryją się pod parasolkami i wielkimi daszkami, co kochającym słońce i opalanie ludziom z Zachodu wydaje się nieco dziwne.

Koreanki lubią nowinki, rzadko trzymają się jednej marki. Koreańskie firmy stawiają na innowacje i słodkie, wręcz fikuśne opakowania. Z Dalekiego Wschodu przyszła do nas moda na kosmetyki detoksykujące, rozświetlające czy sensoryczne (zmieniające konsystencję, jak np. olejki w żelu). I choć nadal w Europie mało znane są esencje czy maski w płachtach, zapewne i one za chwilę trafią na półki w naszych łazienkach.
 

10 kroków pielęgnacji urody, czyli koreański - rytuał piękna

Rano i wieczorem Koreanki stosują "rytuał piękna" składający się z 10 kroków. Jeśli myślisz, że to dla ciebie za dużo, bo ledwo masz czas ogolić pachy czy umyć włosy, Charlotte Cho zapewnia, że ten rytuał nie powinien ci zająć więcej niż 5 do 10 minut.

1. Demakijaż i umycie twarzy preparatem

Na bazie olejków. Usunie nadmiar sebum i tłuste zanieczyszczenia. Wbrew pozorom kosmetyk taki nie natłuszcza cery, można go stosować nawet przy tłustej skórze.

2. Umycie twarzy kosmetykiem na bazie wody.

Żel lub pianka na bazie wody poradzą sobie z potem, kurzem i innymi zanieczyszczeniami. Przy okazji masaż twarzy poprawi krążenie.

3. Złuszczanie.

Pozbywanie się martwego naskórka jest konieczne, by skóra lepiej wchłonęła kosmetyki pielęgnacyjne. Uwaga! Martwy naskórek działa jak filtr przeciwsłoneczny, jeśli go usuniemy, koniecznie trzeba się posmarować kremem SPF, który zabezpieczy przed szkodliwym działaniem promieniowania UV.

4. Tonizacja.

Ma przede wszystkim przywrócić skórze jej naturalne, lekko kwaśne pH. O co chodzi z tym nieco tajemniczym pH? To odczyn, w tym wypadku skóry. Mierzy się go w skali od 0 (co oznacza najwyższą kwasowość) do 14 (to najwyższa zasadowość). Zdrowa skóra ma lekko kwaśny odczyn pH 5,5. Zbyt "kwaśna" skóra jest tłusta, ma skłonność do pryszczy i podrażnień. Zbyt zasadowa z kolei - jest szara, przesuszona, łuszczy się. Poza tym toniki nawilżają skórę i wzmacniają jej barierę ochronną.

5. Kuracja pielęgnacyjna na konkretne problemy twojej skóry, takie jak przebarwienia, zaczerwienienia, zmarszczki.

W postaci ciągle mało popularnych poza Koreą esencji (mają wodnistą konsystencję, zawierają składniki aktywne np. nawilżające, rozjaśniające, ujędrniające czy redukujące zmarszczki). Wklepuje się je w twarz.

6. Pielegnacja kierunkowa, dostosowana do potrzeb i konkretnych problemów skóry.

Przeprowadzana jest za pomocą dobrze nam znanych: ampułek, różnorodnych rodzajów serum czy koncentratów. Stosuje się je nie tylko leczniczo, gdy problem już jest, ale także zapobiegawczo.

7. Maseczka w płachcie.

Ma kształt pasujący do twarzy, z otworkami na oczy, nos i usta. Płachty są nasączone składnikami aktywnymi.

8. Krem pod oczy.

Ma wyższe stężenie składników aktywnych, bo skóra wokół oczu jest najcieńsza i najdelikatniejsza na całej twarzy.

9. Nawilżanie.

Preparaty nawilżające najlepiej nakładać na wilgotną skórę, np. tuż po wyjściu spod prysznica. Wtedy lepiej się wchłaniają. Kosmetyki nawilżające mają w składzie tzw. humektanty, czyli składniki o mniejszych cząsteczkach niż zwykła woda (cząsteczki wody są zbyt duże, by przeniknąć w głąb skóry), zdolne przetransportować wilgoć głębiej, a potem ją "związać" i "przytrzymać". Popularne humektanty to m.in. algi, kwas hialuronowy, gliceryna, sorbitol czy glikol propylenowy. Ponadto kosmetyki nawilżające zawierają także lipidy, nadające skórze gładkość.

10. Filtr przeciwsłoneczny.

Emulsja z filtrem SPF zapobiega starzeniu i nowotworom skóry. Promieniowanie ultrafioletowe UVA jest czynnikiem rakotwórczym i niszczy kolagen w skórze właściwej, co powoduje powstawanie zmarszczek. Promieniowanie UVB jest głównym sprawcą nowotworów skóry i słonecznych poparzeń.