Błogi czas

Wigilia Bożego Narodzenia i następujące po niej dwa dni świąt to czas rodzinnych spotkań. Deklarujemy duże przywiązanie do tradycji, choć ta wciąż ewoluuje.

Wigilię kojarzymy ze spotkaniami rodzinnymi, a kolejne dwa dni świąt głównie z odpoczynkiem w tymże gronie. Również z religijnymi przeżyciami, bo znaczna część Polaków deklaruje uczestnictwo w pasterce. Zdecydowana większość Polaków, według CBOS aż 70 proc., chce spędzić ten wyjątkowy czas, kultywując tradycję wśród bliskich. Tylko 1 proc. ankietowanych stwierdził, że nie zasiądzie do wigilijnej wieczerzy.  

W świetle tych badań aż 36 proc. ankietowanych przyznaje, że na przygotowania do świąt poświęca co najmniej tydzień. Już na miesiąc lub wcześniej zabiera się do zajęć związanych z Gwiazdką 20 proc. respondentów. Przy tym nadal hołdujemy regionalnym i rodzinnym tradycjom kulinarnym, przekazując je z pokolenia na pokolenie. Zwłaszcza potrawy wigilijne mają tu specjalne miejsce. Według raportu CBOS-u z 2015 r. aż 49 proc. z nas nie wyobraża sobie Bożego Narodzenia bez karpia i śledzi, czerwonego barszczu, grzybowej oraz pierogów, piernika, sernika i makowca.  

Polskie tradycje

Choć świąteczne zwyczaje ewoluują, wiele z nich prawie się nie zmieniło. Dawniej miały wymiar bardziej symboliczny. Zwłaszcza Wigilia Bożego Narodzenia obfitowała we wróżby ludowe, zwyczaje mające zapewnić pomyślność.  

Wierzono, że przebieg dnia i nocy wigilijnej wpływa na kształt całego nadchodzącego roku. Do dziś pielęgnujemy strojenie choinki, wyczekiwanie pierwszej gwiazdki, pozostawianie wolnego miejsca przy stole, dzielenie się opłatkiem, a nawet chowanie do portfela rybiej łuski, aby majątek się mnożył.  

Boże Narodzenie obfituje też w nowe przyzwyczajenia, jak strojenie mieszkań roślinami doniczkowymi o nazwie gwiazda betlejemska oraz coraz popularniejsze zawody w wymyślaniu i budowaniu pod domowymi choinkami żłóbków, nie tylko z tradycyjnymi figurkami, tymi samymi w jednej rodzinie od lat. No i życzenia – te składa sobie aż 99 proc. respondentów, niezależnie od przywiązania do religijnej tradycji.  

Pod zieloną gałęzią

Choinka w takiej formie, jaką znamy współcześnie, pojawiła się dopiero w XIX wieku, najpierw w miastach, później także na wsiach. Skutecznie wyparła wcześniej używane do ozdoby zielone gałązki, zwane podłażniczkami, a będące czubkami jodły czy sosny, podwieszanymi pod sufitem.  

Dawniej nie ograniczano się jedynie do wieszania ozdób na drzewku, ale upiększano całe izby. Stawiano w nich snopki, dekorowano wejścia zielonymi gałązkami, podwieszano ozdoby do sufitu. Dziś chętnie umieszczamy wieńce na drzwiach, na komodach i stołach – ręcznie robione lub gotowe stroiki, a także dekorujemy domy, ogrody i balkonowe balustrady kolorowy- mi lampkami.  

Choinki przystraja obecnie 96 proc. Polaków. Nawet jeśli święta nie mają dla nich wymiaru religijnego, to świąteczny wystrój mieszkania jest nieodzowny. Najchętniej sięgają po oryginalne szklane bombki, etnozabawki czy inne elementy zgodnie z obowiązującymi na dany rok trendami kolorystycznymi i wzorami. Niegdyś wykonywano je ręcznie, z materiałów dostępnych w gospodarstwie, i przypisywano im określone znaczenie symboliczne. Na przykład jabłka symbolizowały urodę i miłość, orzechy – zdrowie, złocone nasiona lnu – plenność roślin. Od początku XIX wieku popularne stały się, znane tylko w Polsce, charakterystyczne ozdoby z opłatka, w różnych kształtach: płaskie, rozety oraz kuliste – zwane światami – przypominające dzisiejsze bombki. Obecnie wzorów przepięknych ozdób świątecznych jest tak dużo, że niemal w każdej rodzinie co roku choinka wygląda inaczej.  

Ozdoby z opłatka – symbolu chleba, pojednania i przebaczenia – zawsze wykonywane były z ogromnym szacunkiem. Sam zwyczaj łamania się nim pojawił się w Polsce pod koniec XVIII wieku i jest kultywowany do dziś, niemal we wszystkich polskich domach (98 proc. ankietowanych). Co ciekawe, aż 40 proc. Polaków deklaruje, że dzieli się opłatkiem także ze zwierzętami domowymi. Jest to tradycja znana od dawna. Specjalne kolorowe opłatki dawano najważniejszym w gospodarstwie zwierzętom, takim jak krowa czy koń, ponieważ od nich w dużej mierze zależały praca i dobrobyt człowieka. Dziś znacznie częściej opłatkiem dzielimy się z czworonożnymi pupilami – kotami i psami, jednak znaczenie tego gestu się nie zmieniło. Jest to wyraz troski, bliskości i symbolicznej ochrony przed złem.  

Blisko tradycji

Narzekamy, że święta się komercjalizują. Szał zakupów, drogie prezenty, brak czasu na spokojną rozmowę... Według raportu CBOS te zmiany obyczajowe przeszkadzają aż 72 proc. respondentów. Potwierdza to ankieta przeprowadzona przez agencję SW Research w 2015 roku. Wynika z niej, że 74 proc. badanych uważa, że zbyt wczesne pojawienie się świątecznych dekoracji w sklepach bywa męczące. Z drugiej jednak strony dzięki temu, że oferta świąteczna dostępna jest z dużym wyprzedzeniem, lepiej mogą zaplanować swój budżet. Badania agencji Deloitte przeprowadzone w listopadzie 2015 roku pokazały, że polska rodzina wydaje na zakupy świąteczne średnio 1282 zł.  

Znaleźć dystans

Stres związany z wydatkami i wszechobecny pośpiech, który grudniową porą wręcz przyspiesza, nam nie służą. Dlatego psychologowie zalecają, aby pogoni za promocjami, idealnie ubraną choinką, samodzielnie ulepionymi pierogami i ciastami domowej roboty postawić granicę. Mimo wszystko warto znaleźć dystans, odpuścić i nie brać całości przygotowań na siebie, podzielić się obowiązkami z rodziną i w ten sposób mieć szansę na wytchnienie i radość płynące z Bożego Narodzenia. Tym bardziej że dla wielu z nas to najpiękniejsze święta w roku...