fot. East News

Drapie, aż miło - dobroczynne efekty masowania szczotką na sucho

Szczotkowanie ciała na sucho to jedna z najstarszych form dbania o skórę. Jest łatwo dostępna, niedroga i naturalna. Co daje i jak szczotkować, żeby były efekty?

Przede wszystkim to jest bardzo przyjemne – mówi Julia Lubańska, 30-letnia menedżerka projektów w stowarzyszeniu SAR, która od kilku tygodni szczotkuje ciało. – Przeczytałam któregoś dnia w Internecie, że takie szczotkowanie bardzo dobrze złuszcza naskórek, lepiej się potem wchłaniają balsamy. Miałam też wrażenie, że takie drapanie się po całym ciele może być bardzo miłe. I rzeczywiście jest.

Przyjemność płynąca ze szczotkowania to pierwszy krok do sukcesu. Bo zabieg musisz polubić, żeby wciągnąć go na listę codziennych rytuałów. – Szczotkowanie ciała na sucho nie wymaga ani dużo czasu, ani wielkich nakładów finansowych. Musiałam jedynie kupić dobrej jakości szczotkę z naturalnego włosia, a sam zabieg zajmuje mi parę minut. Na razie szczotkuję ciało raz w tygodniu, w ramach pilingu, ale zamierzam częściej. Już nie mogę się doczekać efektów regularnego stosowania, o których tyle czytałam na urodowych blogach – dodaje Julia. O jakich efektach mówi? Między innymi o gładkiej, jędrnej, dobrze ukrwionej i odżywionej skórze. Ale zacznijmy od początku.

fot. East News

Początki szczotki

Prawie każda cywilizacja starożytna rozwinęła swój rodzaj rytuału bazującego na złuszczaniu czy ścieraniu skóry za pomocą różnych przyrządów czy materiałów. Wiemy, że Chińczycy używali suszonych owoców trukwy ostrokątnej (Luffa acutangula) do szczotkowania ciała na sucho. Rdzenni Amerykanie – Czirokezi i Komancze – suszonych kolb kukurydzy. Japończycy przed tradycyjną gorącą kąpielą szczotkowali się m.in. owocami suszonej trukwy egipskiej (Luffa aegyptiaca) i szorstkimi kawałkami materiału. Finowie do dziś masowo praktykują suchą pielęgnację, która ma na celu ścieranie wierzchnich warstw skóry. W saunach omiata się ciało gałązkami brzozy, by usunąć nadmiar martwego naskórka. W ajurwedzie, systemie medycyny indyjskiej rozwiniętym w starożytności, też znane było pojęcie „garshana”, suchego szczotkowania – zabieg należało przeprowadzać rano, kilka minut przed kąpielą. Starożytni Grecy zaś, choć nie używali na początku szczotek, też mieli w zwyczaju złuszczać ciało na sucho – za pomocą metalowych skrobaków.

Moda na szczotkowanie przyszła do Polski m.in. za sprawą popularności książki Sztuka prostoty Dominique Loreau. Autorka wspomina w niej, że dla Japonek szczotka do ciała to niezbędne akcesorium w łazience. Masowanie szczotką złuszcza skórę, co powoduje, że pory się otwierają, dzięki czemu wchłanianie kosmetyków jest szybsze i bardziej efektywne. To też powód, dla którego wiele gabinetów spa ma w swojej ofercie ten zabieg.

Ostra pobudka

Specjaliści od masażu szczotką radzą, aby zamiast od kawy zacząć dzień od szczotki właśnie. W pięć minut można pokonać ospałość i uczucie porannego zmęczenia. Co jeszcze – poza poranną porcją energii – daje szczotkowanie ciała? Po pierwsze, to najbardziej naturalny piling, jaki można zrobić. Ujędrnia skórę, oczyszcza ją i pobudza ukrwienie. Szczotkowanie na sucho wspomaga układ krążenia, a poza tym rozluźnia napięte mięśnie. Dostarcza tlen do wszystkich narządów, a sam dotyk szczotki stymuluje mózg do produkcji substancji, które wpływają na odżywienie mięśni, komórek nerwowych czy regulację pracy układu hormonalnego. Nawet dojrzała skóra po latach stosowania masażu szczotką na sucho nie wiotczeje, pozostaje napięta i sprężysta. Wydaje się, że dla starszych osób szczotkowanie jest nawet jeszcze bardziej wskazane niż dla młodych. Z wiekiem spowalnia bowiem metabolizm, pojawia się ociężałość, puchną nogi. To efekt coraz mniej sprawnej pracy układu limfatycznego, odpowiadającego za usuwanie z organizmu szkodliwych produktów przemiany materii. Szczotkując ciało, pobudzamy je do działania.

Tekst: Natalia Woźniak