fot. iStock

Mężczyźni chętniej sięgają po kosmetyki

Czy prawdziwy mężczyzna unika lustra, ignoruje istnienie kosmetyków i tylko z konieczności używa mydła? Nie! Ten stereotyp to zamierzchła przeszłość.

Mężczyźni coraz chętniej sięgają po kosmetyki. Potwierdza to raport „Sytuacja materialna Polaków” zrealizowany na zlecenie Lindorff SA w styczniu 2017 r. na próbie 551 osób. Okazuje się, że mężczyźni wydają miesięcznie na kosmetyki niemal tyle samo co kobiety! Ich wydatki to średnio 81,7 zł, a kobiet – 90,5 zł.
W męskiej kosmetyczce znajdziemy: kremy (także te pod oczy), balsamy, pilingi, maski do twarzy oraz specyfiki do pielęgnacji zarostu i brody.
Jeszcze całkiem niedawno dbanie o własny wygląd było postrzegane jako przejaw próżności, a nawet zniewieścienia. Przeciętny Polak używał jedynie mydła i kremu do golenia, a zmarszczki i szorstką skórę uznawał za typowo męskie atrybuty urody. Dziś zadbani mężczyźni nie tylko zyskują w oczach kobiet, ale są też lepiej postrzegani w pracy. Wygląd skóry, włosów i zębów stał się ważną częścią ich wizerunku.

Krem skrojony na miarę

Wzrost sprzedaży męskich kosmetyków to wynik wyższej świadomości panów w kwestii dbania o siebie, ale też efekt coraz lepszej oferty. Przeznaczone dla mężczyzn kremy mają formuły opracowane zgodnie z oczekiwaniami panów. Wyróżnia je więc przede wszystkim lekka konsystencja: łatwo się wchłaniają, nie pozostawiając na skórze błyszczącej warstwy. Regularnie stosowane dają widoczne efekty i przynoszą szybką ulgę skórze podrażnionej goleniem. Działanie kremów uzupełniają maski bogate w składniki aktywne. Warto polecić je zwłaszcza panom często eksponującym twarz na działanie słońca, wiatru czy mrozu (np. podczas uprawiania sportu), jak również tym, których cera jest poszarzała od papierosów i długiego przesiadywania przed monitorem komputera.

Wrażliwy gruboskórny

Mężczyźni dłużej pozostają młodzi, bo ich naskórek jest nawet o jedną czwartą grubszy niż u kobiet. Dlatego lepiej broni się przed szkodliwym wpływem czynników zewnętrznych, przesuszeniem czy zanieczyszczeniami. Łatwiej się też odnawia oraz regeneruje. Działanie męskich hormonów (androgenów) powoduje intensywniejsze niż u kobiet wydzielanie łoju, przez co skóra panów jest bardziej tłusta i błyszcząca. W głębszych warstwach ma więcej kolagenu i elastyny – substancji odpowiedzialnych za jędrność i dobre napięcie. Jest także lepiej spojona z tkanką podskórną. To wszystko sprawia, że pan po pięćdziesiątce wygląda często znacznie młodziej niż jego rówieśniczka.
Jednak do czasu. Gdy mężczyzna już zacznie się starzeć, proces ten przebiega o wiele gwałtowniej. Męskie zmarszczki są od razu głębokie i bardziej widoczne. Dlatego już w okolicach czterdziestych urodzin warto sięgnąć po krem przeciwzmarszczkowy, np. z retinolem (pochodna wit. A), witaminami C i E oraz minerałami, które działają odżywczo, zapobiegając wysuszeniu naskórka i opóźniając procesy starzenia.

Jak oni o siebie dbają?

Wiatr, kontakt ze słoną wodą i długie przebywanie na słońcu nauczyły mnie odpowiednio zabezpieczać twarz kremami z wysokim filtrem. Chodzi nie tylko o zabezpieczenie przed poparzeniem, ale też przesuszeniem skóry. Do mycia twarzy używam żelu, który dobrze oczyszcza z piasku, słonej wody i tłustych kremów z filtrami UV. Do mycia ciała stosuję kremowy żel, który dobrze nawilża przesuszoną skórę. Twarz smaruję kremem nawilżającym. Za namową specjalistów regularnie łykam też chlorellę – to algi, które oczyszczają organizm z metali ciężkich i uzupełniają brakujące witaminy. Na początku byłem sceptyczny w kwestii suplementacji, jednak zmieniłem zdanie, kiedy zauważyłem wyraźną zmianę w samopoczuciu i wyglądzie skóry.

Moim podstawowym produktem do codziennej pielęgnacji jest oliwka zmiękczająca zarost. Dzięki niej mogę się golić co drugi dzień bez podrażnień. Lubię mieć gładką twarz, uważam, że wtedy schludniej wyglądam. Przed odkryciem tego kosmetyku golenie się nie było przyjemne – maszynka mocno podrażniała mi skórę. Zawsze stosuję również balsam łagodzący po goleniu. Rano po umyciu twarzy używam tylko emulsji nawilżającej. Na noc niczym się nie smaruję. Lubię wielofunkcyjne produkty do mycia ciała i włosów. Kosmetyki powinny być proste – nie lubię przerostu formy nad treścią. Włosy myję codziennie rano, a gdy zdążę, nakładam również odżywkę. Jej regularne stosowanie daje dobre efekty.

Jako typowy Włoch największą wagę przywiązuję do wyglądu włosów – codziennie je myję i wzmacniam odżywkami, a na koniec stylizuję. Pomagają mi w tym najróżniejsze kosmetyki, m.in. żele, pasty, spreje. Mam spory wybór tego typu preparatów. Pielęgnację twarzy ograniczam do niezbędnego minimum: rano nakładam emulsję lub lekki krem nawilżający. Po myciu skóra jest przesuszona i nieprzyjemnie ściągnięta. Na noc nie używam żadnych specyfików. Nie przepadam też za smarowaniem ciała.

Nie mam nadmiaru kosmetyków do twarzy. W mojej łazience jest ich zaledwie kilka. Przywiązuję za to dużą wagę do oczyszczania cery specjalnie opracowanymi w tym celu produktami. Stosuję też tonik do twarzy w spreju. Zamiast klasycznych kremów lub żelu do twarzy stosuję serum ze skoncentrowaną witaminą C. Kosmetyk ten szybko się wchłania, mocno nawilża i zapobiega starzeniu się skóry. Oprócz codziennej pielęgnacji raz na rok poddaję się mezoterapii. Już po pierwszym zabiegu można zauważyć, że skóra jest bardziej napięta i elastyczna, zyskuje większą gęstość.

Do codziennej pielęgnacji używam zaledwie kilku sprawdzonych produktów. Intensywne treningi oraz praca w klimatyzowanych salach tanecznych sprawiają, że bardzo ważne jest dla mnie oczyszczanie skóry z potu. Regularnie stosuję w tym celu żele antybakteryjne, a od czasu do czasu również piling, który wygładza skórę i przyspiesza jej regenerację. Po każdym goleniu używam lekkiego balsamu ochronnego, który szybko się wchłania. Jak większość mężczyzn nie lubię kremów, które zostawiają lepką powłokę. Wyjątek stanowi krem pod oczy, który dobrze nawilża skórę po wielogodzinnych turniejach.

Tekst: Dorota Szadkowska