fot. Ostill/Shutterstock

Sport: sprawdź swoją formę

Każdy może wykonać sportowy test. Samodzielnie domu lub w klubie pod okiem trenera personalnego, który podpowie, jak ćwiczyć i jak uniknąć kontuzji.

Na początek Kinga, moja żona i trenerka fitness, oraz ja, trener biegania, postanowiliśmy sprawdzić, kto z nas jest sprawniejszy. Wybraliśmy najlepsze narzędzie diagnostyczne – test Zuchory. Opracował go Krzysztof Zuchora z warszawskiej AWF. Pozwala sprawdzić poziom najważniejszych cech motorycznych i wystawić sobie końcowy „stopień” z wuefu w skali od minimalnego do wybitego.

Zaletą testu Zuchory jest to, że można go przeprowadzić w domu. Przebraliśmy się więc z żoną w sportowe ciuchy i rozpoczęliśmy test - składa się on z sześciu ćwiczeń, w każdym można zdobyć od 1 do 6 punktów.

Test FMS (Functional Movement Screen) określa tzw. sprawność funkcjonalną. – Nie odzwierciedla formy sportowej, ale pokazuje ryzyko kontuzji. Jeżeli nie masz pełnego zakresu ruchu albo stabilizacji, to grając w piłkę, możesz zerwać więzadła albo nabawić się dyskopatii, podnosząc lodówkę – wyjaśnia trener personalny Michał Ficoń. Pod jego okiem wykonuję test oparty na siedmiu ćwiczeniach. Powoli i dokładnie, a trener ocenia, które mięśnie mam przykurczone, które są słabe i jakie wady postawy wynikają ze zmian strukturalnych w obrębie kości i stawów. Sprawdza się tak sportowców, którzy podpisują kontrakt – żeby klub wiedział, na jakie kontuzje są narażeni. Można się też dowiedzieć, nad jakimi mięśniami i jak pracować.

Na 3 punkty jest wariant, którego prawie nikt nie jest w stanie wykonać. Ćwiczy ta sama strona, np. prawa ręka i prawa noga. – To wymaga uaktywnienia naraz obu półkul mózgowych. Potrafią to zrobić np. narciarze, bo oni w czasie zjazdu muszą używać obu półkul jednocześnie – wyjaśnia Ficoń. Z testu dostaję 15 punktów na 21 możliwych. Jestem w przedziale 25–35 proc. ryzyka kontuzji.

Kiedy protestuję, że tak szczegółowy i długotrwały test potrzebny jest wyczynowym sportowcom, a nie zwykłemu śmiertelnikowi, Michał każe mi usiąść na ziemi przy ścianie z wyprostowanymi nogami. W tym teście od razu widać problemy: plecy okrągłe, nie przylegają do ściany, a kiedy dociskam łopatki, muszę to kompensować, wyginając kręgosłup w odcinku lędźwiowym.

To tzw. test ścienny stosowany w gimnastyce korekcyjnej. – Sam test to 5 proc. sukcesu. Ważne jest rozwiązanie: co zrobić dalej. Jakie ćwiczenia zastosować, żeby korygować dysfunkcje i ich nie pogłębiać – mówi Ficoń. Odpowiednim treningiem funkcjonalnym można modelować sylwetkę (np. jędrne pośladki), usprawnić ciało (np. zdrowy kręgosłup), przygotować się do aktywności (np. rower, basen, wakacje) i odstresować ciało (przykurcze mięśni wynikają ze stresów).

– Kobiety, które ćwiczą, są bardziej zadowolone ze swojego ciała i ze swojego życia. Ludzie aktywni są szczęśliwsi – podsumowuje Michał.

Tekst: Wojciech Staszewski. Autor jest trenerem biegania w KS Staszewscy