fot. iStock

Stres - napastnik, który szkodzi skórze

Gdy jesteś szczęśliwa, promieniejesz. Gdy dopada cię stres, wyglądasz na smutną i zmęczoną. Hormony stresu wpływają na każdą część naszego ciała. Także na skórę.

Stres wpisany jest w nasze życie. I choć trudno w to uwierzyć – często nam pomaga. Lekkie podenerwowanie przed egzaminem czy ważną rozmową w pracy może sprawić, że wypadniemy lepiej. Pod wpływem stresowej sytuacji do krwi wydzielane są hormony, m.in. adrenalina i kortyzol, które mają dodać nam sił i znieczulić na ból. Przyspieszają one pracę serca, podnoszą ciśnienie krwi, pogłębiają i przyspieszają oddech, poprawiają refleks. To było przydatne, gdy w dawnych czasach atakował nas dziki zwierz albo napastnik z wrogiego plemienia.

Stres nas wykańcza

Dziś stres często dręczy nas dłużej, nie odpuszcza, gdy mamy problemy rodzinne, trudności finansowe i codziennie zamartwiamy się tym, co się wydarzy. Naturalne hormonalne dopalacze, zamiast spowodować przypływ sił, osłabiają nas i wyniszczają. Nasz organizm z dnia na dzień się wypala. Nagle z niewiadomych przyczyn bolą nas plecy albo głowa. Łapiemy infekcję za infekcją. Mamy kłopoty z trawieniem, boli nas brzuch. Jeśli nasz organizm nie poradzi sobie z hormonami stresu, po pewnym czasie mogą one wywołać problemy z sercem, prowadzić do rozwoju chorób metabolicznych, a także przyczynić się do rozwoju raka.

W sytuacji stresowej kortyzol wpływa na zwiększenie glukozy oraz kwasów tłuszczowych we krwi. Nadmiar kortyzolu spowalnia tempo przemiany materii i zaburza prawidłową pracę hormonu sytości (leptyny) – to powoduje, że w stresie niektórzy z nas jedzą więcej i tyją. Hormony stresu utrzymują też wysoki poziom cukru we krwi, co może prowadzić do insulinooporności i cukrzycy. Jednocześnie kortyzol „wycisza” działanie układu odpornościowego, trawiennego, systemu odbudowy tkanek, układu rozrodczego, a nawet wyższych funkcji mózgu – analizowania, zapamiętywania i uczenia się. Pod wpływem przewlekłego stresu wolniej też goją się rany, bolą nas chronicznie napięte mięśnie, naczynia krwionośne się zwężają. Kobiety mają obfite miesiączki lub nie miesiączkują wcale.

Od szczęścia skóra promienieje, od stresu – szarzeje

Nie bez powodu mówi się, że gdy ktoś jest szczęśliwy, to jego skóra promienieje. Stres, szczególnie ten przewlekły, źle wpływa także na stan skóry i naszą urodę. Zmiany można nieraz dostrzec gołym okiem! Osoba zestresowana ma szarą skórę, zmęczony i smutny wyraz twarzy – pogłębiają się zmarszczki, brakuje jej zdrowych rumieńców, opadają kąciki oczu i ust.

Stres może nie tylko odebrać nam młody i zdrowy wygląd, ale też zaostrzyć, a nawet wywołać choroby skóry.  

– Na naszym stresie pasie się na przykład łuszczyca. Mając pacjenta pod opieką przez wiele lat, jestem w stanie ocenić, kiedy przychodzi na wizytę zestresowany. Zresztą chorzy sami potwierdzają, że mieli stresujący okres. Zmiany mogą być wtedy zaognione, większe. Kiedy pacjent jest spokojny, wyciszony, łuszczyca ustępuje – tłumaczy dr n. med. Andrzej Szmurło, dermatolog z kliniki Nova Derm w Warszawie.

Chorobą, która lubi stres, jest też atopowe zapalenie skóry. Stres zaostrza także pokrzywkę, skłonność do nadmiernych rumieńców i sam rumień w chorobie zwanej trądzikiem różowatym. Poza tym przez stres mamy problemy ze snem, a zarwaną noc od razu widać na twarzy.

Stres bardzo zaburza także pracę układu odpornościowego. – Z powodu stresu można dostać opryszczki! Oczywiście, jej wirus już był w naszym organizmie, siedział przyczajony w zakończeniach włókien nerwowych. Stres osłabił nasz układ odpornościowy i wirus się uaktywnił – mówi dr Szmurło.

Nie jest tajemnicą, że stres odbija się też na kondycji naszych włosów – mogą wypadać, przez silne zdenerwowanie możemy też szybko posiwieć. Osoby będące w stresie mają też często napięciowe bóle głowy i szyi, a to także ma przełożenie na włosy. – Napięta skóra głowy jest niedokrwiona i włosy mogą wolniej rosnąć. W takiej sytuacji warto robić masaże, które pobudzają mikrokrążenie skóry głowy – wyjaśnia dermatolog.

Weź stres pod kontrolę

Jednak nie każda osoba poddana silnemu stresowi od razu choruje lub gorzej wygląda. Niektórzy są bardziej podatni na skutki stresu niż inni. Podejrzewa się, że zdolność radzenia sobie ze stresem może leżeć w biochemicznych zmianach w mózgu biorących udział w procesie przystosowywania się do stresu, jak również w umiejętności rozładowywania napięcia.

Warto zatem podjąć walkę ze stresem i nauczyć się choć
trochę nim zarządzać. Cenna jest każda aktywność, która pomaga nam się zrelaksować, oderwać myśli od niepowodzeń czy czekających nas obowiązków. Dobrze jest zatrzymać się i pożyć chwilę tu i teraz, bez ciągłej gonitwy myśli. To może być cokolwiek: książka, przerwa na herbatę, spacer, rower, bieganie, rozmowa z przyjaciółmi, wypad do kawiarni, relaks w wannie, ładnie pachnący krem. Na takie rzeczy warto znaleźć czas każdego dnia. Dla zdrowia potrzebujemy zastrzyku pozytywnej energii.

Tekst: Margit Kossobudzka