fot. Shutterstock

W zgodzie z naturą: żyj eko!

Zmieniając codzienne rytuały i nawyki, każdy z nas może zrobić dla Ziemi naprawdę wiele.

Budzę się rano i od razu włączam światło. Za oknem jest tak ciemno, że jedna lampka nie wystarcza, żeby się dobudzić. Zapalam więc wszystkie, które są po drodze, kiedy nieprzytomna idę do kuchni. Jedną ręką odłączam telefon, który ładował się przez całą noc. Otwieram lodówkę. Tam też tylko światło. W pośpiechu prasuję bluzkę i myję zęby. Woda leje się z kranu, kiedy sięgam po suszarkę i lakier, żeby uratować swoją fryzurę. Jeszcze tylko szybki makijaż i można biec do pracy. Windą zjeżdżam na parter. W pobliskiej piekarni kupuję drożdżówkę i kawę na wynos. Wskakuję do samochodu, by jak co dzień stanąć w korkach i zadać sobie fundamentalne pytanie: czy na pewno wyłączyłam żelazko?

Zapewne każda z nas ma za sobą choć jeden taki poranek. I o ile na zaspanie, poranne ciemności i korki nie zawsze mamy wpływ, to już na codzienne ekologiczne wybory jak najbardziej. No bo przecież taki sam ranek można przeżyć całkiem inaczej. Wstać rano, nawet w pośpiechu, i włączyć tylko jedną energooszczędną lampkę. Telefon mieć naładowany wieczorem, zwykle wystarcza nam przecież na to czasu, tylko brakuje motywacji. Nad wnętrzem lodówki może trudniej zapanować, ale jeśli już jest pusta, niech przynajmniej nie pracuje na najwyższych obrotach – temperatura spokojnie może wynosić nawet sześć stopni. Od prasowania czasem nie da się uciec. Co nie znaczy, że żelazko musi nagrzewać się przez cały ranek. Kran należy zakręcać zawsze, suszarkę odłączać od prądu. Zamiast windy – schody, zamiast drożdżówki w folii drożdżówka w papierowej torebce. Kawę można zamówić do własnego termicznego kubka. Dłużej trzyma ciepło i na pewno nic się z niego nie wyleje w drodze do metra, tramwaju czy autobusu. Bo samochód lepiej zostawić pod domem.

Zacznij od kuchni

Wbrew pozorom życie eko wcale nie jest takie trudne i nie musi oznaczać prania w orzechach i mycia się w misce. Odrobinę zmieniając codzienne rytuały, możemy zrobić dla naszej planety znacznie więcej, niż kupując od czasu do czasu modne produkty z półki ekologicznej.

Najłatwiej zacząć od kuchni, bo tam zwykle jest najwięcej do zrobienia. Pierwszym krokiem do eko życia powinno być postawienie kosza na śmieci do recyklingu, który codziennie będzie nam przypominał o naszym nowym postanowieniu. Zaraz po nim należy zabrać się za ręczniki papierowe. Trudno żyć zupełnie bez nich, ale w wielu sytuacjach można zastąpić je materiałową ściereczką. Najlepiej usunąć rolkę z oczu, żeby nie sięgać po nią automatycznie za każdym razem, kiedy chcemy wytrzeć ręce. Pod lupę trzeba też wziąć lodówkę. Dobrze jest nie tylko regulować jej temperaturę w zależności od zawartości. Nauczmy się mrozić resztki obiadu w wielorazowych torebkach strunowych albo plastikowych pojemnikach, które powinny być przyjaciółmi każdego eko domu. Tak jak kubki termiczne i przykrywki do garnków, które pozwalają zaoszczędzić sporo energii. Wodę oszczędzić trudniej, ale można nauczyć się, aby choć tę użytą do mycia warzyw i owoców wykorzystać przy podlewaniu kwiatków. Niby drobiazg, a może wiele zmienić.

Mądre zakupy

Życie ekologiczne to też sztuka planowania zakupów tak, aby nic się nie marnowało. W centralnym punkcie warto położyć materiałowe torby, by brać je ze sobą na każde zakupy. Jeśli jednak zdarzy nam się o nich zapomnieć, dajmy drugie życie foliówkom ze sklepu – mogą zastąpić torby na śmieci w łazience czy toalecie. Ale pamiętajmy, żeby wybierać te biodegradowalne, czyli takie, które rozkładając się, nie wydzielają szkodliwych substancji. Można je rozpoznać po charakterystycznym logo składającym się z trzech strzałek. Wbrew pozorom nawet wśród „złych śmieci”, czyli np. plastikowych, można znaleźć te lepsze i gorsze dla środowiska.

Więcej w portfelu

Jeśli pobudki czysto ekologiczne cię nie przekonują, to być może przemówi do ciebie oszczędność.

Bo nawet naprawa cieknącego kranu, wymiana żarówek na energooszczędne, gaszenie po sobie światła i odłączanie od prądu nieużywanych sprzętów to przykłady eko nawyków, które mają bezpośrednie przełożenie na zawartość naszego portfela. Tak jak akumulatorki, z których można korzystać zamiast baterii, czy zakupy w sklepach z używaną odzieżą, które oferują nie tylko tańsze ubrania, ale też często lepszej jakości. Jakość to w ogóle słowo klucz w ekologicznym życiu. Zamiast kupować na potęgę tanie rzeczy, lepiej zainwestować w coś, co posłuży nam dłużej.

Prawda ta dotyczy sprzętu, kosmetyków i środków chemicznych. Wystarczy wprowadzić zasadę „kupię, jak się skończy” i od razu zrobi się więcej miejsca w szafkach i na półkach. Ekologia i pieniądze idą zresztą w parze nie tylko w małych gospodarstwach domowych, ale i w olbrzymich przedsiębiorstwach. Dlatego też dopłacają do interesu ci, którzy decydują się na papierowe rachunki, kartonikowe bilety czy drukowane książki. Oczywiście trudno zrezygnować ze wszystkiego, ale jeśli już musimy kupić coś na papierze, zadbajmy o to, żeby wykorzystać go w pełni. Rewers rachunku to świetne miejsce na artystyczne popisy naszego dziecka, listę zakupów czy ekologiczny dekalog, który pozwoli wszystkie te drobne nawyki zapamiętać.

Tekst: Rita Osicka