fot. iStock

Złoto i diament w kosmetykach. Ich magia upiększa

Pożądane od wieków atrybuty bogactwa są dziś cennymi składnikami kosmetyków. Odmładzają, leczą drobne zmiany, rozświetlają oraz – nie da się ukryć – są czarującym, działającym na wyobraźnię dodatkiem. A magia zawsze upiększa.


Złoto zazwyczaj kojarzone jest z biżuterią i leżącymi gdzieś w sejfach skarbami. Na Wall Street, tuż obok giełdy, turyści z całego świata chętnie zapisują się na wycieczkę, w trakcie której można zobaczyć okratowane pomieszczenie zapełnione od góry do dołu złotymi sztabkami. Rzadko kto jednak wie, że ten odporny na czynniki atmosferyczne metal nie tylko daje się bez trudu topić i formować, ale też można go, stosunkowo łatwo, rozpuścić. I właśnie takie roztwory, o różnym nasyceniu kruszca, stosowane są we współczesnej kosmetologii. Najczęściej jako dodatki do kremów, maseczek oraz balsamów do ciała.

Przyjaciel kobiety

Wielką zwolenniczką pielęgnacji cery kosmetykami z tym cennym składnikiem jest Melissa Joan Hart, w Polsce znana głównie z serialu Sabrina, nastoletnia czarownica, w którym grała tytułową rolę. Szczerze mówiąc, aktorka nie zawsze prowadziła zdrowy tryb życia, a jednak wygląda świetnie. Gdzie tkwi jej tajemnica?

Dziś ma 41 lat, trzech synów, marzy o następnym dziecku i uwielbia fotografować się bez makijażu. Chętnie pokazuje swoją porcelanową cerę, na której trudno dopatrzyć się jakiejkolwiek skazy. Okazuje się, że regularnie nakłada na twarz maseczkę nasączoną czystym złotem, kolagenem i proteinami. A na kilka dni przed większym wyjściem koncentruje się na okolicach oczu, zwykle wymagających szczególnej troski, kładąc tam płatki nasycone tymi samymi odżywczymi składnikami, tylko w większym stężeniu.

Cenne zalety

Kosmetyki z dodatkiem złota rozjaśniają i dodają blasku, a więc świetnie nadają się do korygowania przebarwień i cieni pod oczami, zmniejszają opuchnięcia, neutralizują zaczerwienienia. Złoto ma też inne unikalne właściwości – przyspiesza przepływ limfy, oczyszcza skórę z toksyn, dzięki czemu cera nabiera świeżości i naturalnego blasku. Dodatkowo stymuluje produkcję kolagenu i wzmacnia naczynia krwionośne.

Koreańscy producenci kosmetyków chętnie dodają go do swoich ulubionych składników, chociażby do śluzu ślimaka, żeby wzmocnić w ten sposób jego działanie odmładzające, regenerujące i rozświetlające. Udowodnili również, że dobry kosmetyk ze złotem wcale nie musi być zawrotnie drogi. Kremy i maseczki nie składają się przecież z przetopionych sztabek – nie ma takiej potrzeby. Wystarczy niewielki dodatek tego cennego składnika.  

Prosto z natury

Roztwór złota może działać również leczniczo. Odkrył to Paracelsus – alchemik, przyrodnik, astrolog i lekarz żyjący na przełomie XV i XVI wieku. W swoich dziełach dowodził, że na każdą chorobę na świecie jest lekarstwo – w ziołach i minerałach, we wszystkim, co nas otacza. Długie lata spędził na próbach wyodrębnienia leczniczych składników z roślin i minerałów.

Dziś bakteriobójcze właściwości roztworów złota wykorzystuje się w kosmetykach przeciwtrądzikowych i pomagających walczyć ze szkodliwym wpływem środowiska.

Piękny twardziel

Innym pożądanym w kosmetologii składnikiem jest diament. Nie ma w przyrodzie substancji twardszej od niego. Ten niezwykle rzadko spotykany minerał jest nie tylko cenny, ale również piękny. Urodę zawdzięcza połyskowi i przezroczystości. Ciekawostką jest fakt, że w starożytności diamenty były noszone wyłącznie przez mężczyzn – wierzono, że ich świetlistość dodaje odwagi i chroni przed zranieniem.

Gdy w końcu odkryto (po prostu spalając go), że diament jest czystym węglem, ludziom trudno było w to uwierzyć. W dodatku tak naprawdę spośród wszystkich minerałów, wydobytych w kopalniach albo znalezionych, jedynie niewielka ich część – mniej niż 20 proc. – nadaje się na biżuterię. Nie każdy diament może stać się więc klejnotem. Reszta znajduje zastosowanie w przemyśle, na przykład w aparaturze medycznej. No i w kosmetykach! Rozdrobnione resztki oszlifowanych diamentów przypominają świetliste iskierki i są dodawane do pudrów, lakierów, pilingów, kremów czy odżywek do paznokci.

W odróżnieniu od złota sproszkowane diamenty dodane do produktów pielęgnacyjnych, nie przenikają w głąb skóry, ale zatrzymują się na jej powierzchni i delikatnie ją złuszczają. Zawarte w kosmetykach upiększających rozświetlają cerę. Co prawda blask znika po zmyciu, ale trzeba przyznać, że jest coś niemalże magicznego w takim, choćby chwilowym, zespoleniu się z tym cennym i pięknym, świetlistym minerałem, który – jak ciągle się wierzy – zapewnia szczęście w miłości.

Tekst: Aneta Radziejowska