Zrób coś dla siebie, zrób coś dla ziemi

To, co nakładasz na własne ciało, jest tak samo ważne jak to, czym się odżywiasz. A to, w jakiej jesteś formie i czym oddychasz, zależy również od ciebie. 

Iilustracja: Victor Gohr, Anna Bachtin

Iilustracja: Victor Gohr, Anna Bachtin


Wiem, co jem!

Nasze zdrowie aż w 25 proc. zależy od diety! Za resztę odpowiadają geny oraz styl życia: aktywność fizyczna, używki, stres, długość snu i wypoczynku.

Czy wiecie, że przeszło 80 chorób jest bezpośrednio zależnych od tego, co kładziemy codziennie na talerzu? Cukrzyca, miażdżyca, nadciśnienie, otyłość, próchnica, osteoporoza…

Najczęstszy zabójca Polaków? Myślicie – rak, a to nieprawda, bo najczęściej umieramy na choroby serca i układu krążenia, czyli te bezpośrednio zależne od diety i stylu życia. Wielu z tych chorób moglibyśmy uniknąć albo cofnąć ich objawy, gdybyśmy mądrzej jedli. Świadome odżywianie się jest też ważne, bo żyjemy w czasach żywności wysoko przetworzonej, naszprycowanej cukrem, najtańszym i złej jakości tłuszczem palmowym, solą oraz całą masą chemicznych dodatków. Efekt? Statystyczny Polak, niemowlak czy staruszek zjada rocznie przeszło dwa kilogramy samych dodatków do żywności – zagęstników, sztucznych barwników, poprawiaczy smaku, syntetycznych aromatów, emulgatorów i konserwantów.

W krajach Unii Europejskiej można legalnie stosować około 2000 dodatków do żywności, ale zaledwie 50 dopuszczonych jest do użycia w żywności ekologicznej. Czyli reszty lepiej unikać. Czy to nie powinno nam dać do myślenia?

Naprawdę, czas nauczyć się zdrowo jeść i mądrze kupować!

Wiem, czego używam!

Dla 69 proc. Polek podczas zakupu kosmetyku najważniejsze jest bezpieczeństwo stosowania.

Przeciętny preparat kosmetyczny składa się z kilkudziesięciu wymieszanych ze sobą substancji. Ich lista widnieje w składzie na opakowaniu. Tak samo jak w produktach spożywczych na początku wymieniona jest substancja, której w preparacie jest najwięcej, na końcu ta, której jest najmniej.

Warto czytać etykiety na produktach, które wrzucamy do koszyka i zawsze, kiedy to możliwe, sięgajmy po kosmetyki z możliwie największą ilością składników naturalnych.

Wiem, że się ruszam!

Z ostatnich danych Polskiego Towarzystwa Badań nad Otyłością wynika, że 27 proc. Polaków cierpi na otyłość (średnia europejska to 22 proc.), kolejne 40 proc. ma nadwagę. I do tego z roku na rok te dane się pogarszają. Polska tyje na potęgę.

Grubasy to są w Ameryce – tak sobie myślimy, dokładając zasmażanych ziemniaczków i jeszcze jednego kotleta. Tymczasem najnowsze badania populacji Europejczyków są dla nas druzgocące: jesteśmy pod względem otyłości już na piątym miejscu w Europie. Z innych badań wynika, że niemal połowa z nas (44 proc.) uprawia sport, najczęściej jednak bez należytego przygotowania. Najbardziej lubimy jeździć na rowerze, potem biegać, grać w piłkę nożną, spędzać czas na siłowni i pływać. Mimo to prawidłową wagę udaje się utrzymać w naszym kraju nielicznym, bo jesteśmy smakoszami i lubimy jeść. Chętnie spędzamy czas przy stole czy wspólnie grillując. Mało się ruszamy. Tymczasem w dawnych czasach, gdy nie wymyślono jeszcze samochodu, dorosły człowiek pokonywał statystycznie dziennie około 10 km.

Czas wrócić do dawnych nawyków. Spacer zamiast podwózki, schody zamiast windy, karta na siłownię zamiast kolejnej torebki czy butów, wakacje z chodzeniem po górach czy na nartach, a nie w hotelu all-inclusive z jedzeniem i drinkami do woli. Jeśli nie zaczniemy systematycznie się ruszać choćby przez pół godziny czy godzinę dziennie, czeka nas w Polsce wagowa i zdrowotna katastrofa.

Wiem, że dbam o Ziemię!

Polacy produkują coraz więcej śmieci. Statystyczny Polak wytwarza rocznie 283 kg odpadów komunalnych – poinformował w 2015 r. GUS.
„Do 2050 r. w oceanach, które oblewają Ziemię, więcej będzie plastiku niż ryb” – to nie jest fragment scenariusza filmu science fiction, ale teza otwarciowa Światowego Forum Ekonomicznego w Davos, najważniejszego spotkania polityków, prezesów najbogatszych światowych firm, ekonomistów oraz dziennikarzy.

No ale cóż ja, płotka wśród rekinów, mogę z tym faktem zrobić? – takie myśli przychodzą wielu z nas do głowy. Okazuje się, że bardzo dużo. Na początek warto wejść na stronę lokalnych wodociągów, by szybko upewnić się, że woda w naszych kranach jest czysta i bezpieczna. Po co więc pić tylko tę butelkowaną, gdy ta zdatna do picia w kranie kosztuje kilka groszy, a butelki typu PET to jedne z największych zaśmiecaczy naszego środowiska? Zamiast wędliny paczkowanej kupić tę na wagę. Zamiast brać kolejną foliówkę w sklepie, zawsze mieć w torebce siatkę na zakupy wielokrotnego użytku. Zamiast wyrzucać zużyte baterie, resztki leków i antybiotyków do kosza, zanieść je do apteki czy sklepu AGD i wyrzucić do odpowiednich pojemników. Zamiast kupować piling z plastikowymi kuleczkami (polimery), które przenikają przez sita w wodociągach, a potem trafiają do rzek i oceanów, gdzie są zjadane przez ryby przekonane, że to plankton czy kryl, kupić piling cukrowy, solny, ze sproszkowanymi pestkami migdałowymi czy fusami z kawy. Zamiast…

Naprawdę możemy wiele, tylko musimy chcieć i mieć o tym zielone pojęcie. 


Tekst: Katarzyna Bosacka, prowadząca „Wiem, co jem” TVN Style