Dirk Rossmann
Fot. Michał Mutor

Dirk Rossmann: Nigdy się nie poddaję

Dla większości ludzi Rossmann to po prostu nazwa ulubionej drogerii. Niewielu wie, że Rossmann (Dirk Rossmann) to również fantastyczny człowiek, inteligentny biznesmen, zaangażowany społecznik. Książka „... i wtedy wspiąłem się na drzewo” w szczery i fascynujący sposób pokazuje wszystkie twarze Dirka Rossmanna.

 

Pierwsze 8 marek zarobił jako dziesięciolatek, gdy gazeta „Hannoversche Allgemaine Zeitung” opublikowała jego wierszyk wielkanocny. Często pomagał w drogerii prowadzonej przez matkę w Hanowerze. Kupował od niej towary i sprzedawał je, jeżdżąc na rowerze od domu do domu. Za zaoszczędzone pieniądze kupował czekoladę, którą sprawiedliwie dzielił się z bratem. Na tę chwilę obaj czekali cały tydzień. 

 

Potrafię być nieugięty

Miał 14 lat, gdy dowiedział się, że jego prawdziwym ojcem jest mężczyzna, którego dotychczas uważał za wujka. Ta informacja wywarła ogromny wpływ na dalsze życie Dirka Rossmanna. Równie duże znaczenie miała podjęta wtedy decyzja, że przeczyta i zrozumie Schopenhauera. Cel realizował przez kolejne cztery lata, każdego wieczoru studiując fragment rozprawy „Świat jako wola i wyobrażenie”. 

Gdy 7 września 1964 r., w dniu osiemnastych urodzin, dostał powołanie do wojska, był jedynym żywicielem rodziny: ojciec nie żył, matka chorowała na reumatyzm, starszy brat studiował i nie pomagał w prowadzeniu rodzinnej drogerii. Dirk poszedł do wojska, ale nie wykonywał poleceń, nie uczestniczył w ćwiczeniach. Po pobytach w karcerze i szpitalu psychiatrycznym na znak protestu… wszedł na najwyższy dąb, jaki rósł w okolicy. Stał się większą atrakcją niż ważny mecz piłki nożnej pokazywany w telewizji. Po tym incydencie Bundeswehra zwolniła krnąbrnego żołnierza ze służby wojskowej. Już po latach Rossmann tłumaczył: – Artur Schopenhauer powiedział, że ludzie nie odnoszą w życiu sukcesu, bo za wcześnie się poddają. Pod tym względem zawsze obierałem właściwą taktykę: nigdy nie poddawałem się za wcześnie. Potrafię być nieugięty. Jeśli czegoś chcę, to chcę. 

 

Dirk Rossmann

Wolny od niepokoju o jutro

Ta determinacja pomogła 25-letniemu Dirkowi otworzyć własny sklep. Reklamowała go ulotka drukowana na powielaczu i roznoszona od drzwi do drzwi. Jej tekst: „Na ustach wszystkich w dzielnicy List jest drogeria-dyskont Rossmann. Mały sklep, świetny wybór, miła obsługa i ponad 1000 niskich cen na znane artykuły dobrych marek”. Reklama zadziałała fantastycznie. W dniu otwarcia sklepu przed wejściem tysiąc osób napierało na szyby, porządek musiała utrzymywać policja. Samoobsługa i niskie ceny okazały się strzałem w dziesiątkę, a pomysłowe akcje promocyjne sprawiały, że nazwisko Rossmanna było na ustach wszystkich. On sam w wywiadach podkreślał: – Człowiek potrzebuje pieniędzy, żeby być wolnym od przymusów i zależności. Wolność zawsze idzie w parze z niezależnością finansową i gospodarczą. Nie chodzi o luksus, o to, żeby mieć największy dom czy najdroższe auto, lecz żeby być wolnym od niepokoju o jutro, o to, za co się będzie żyć, czy będzie się w stanie utrzymać rodzinę. 

Ci, którzy znają Dirka Rossmanna, wiedzą, że luksus nie jest dla niego ważny. Jeździ ośmioletnim mercedesem. Używa starego telefonu komórkowego, nie posiada laptopa. Nie ma jachtu ani prywatnego odrzutowca. Nie nosi przy sobie portfela. Kiedy wychodzi z domu, wkłada do kieszeni spodni kilka banknotów. Zupełnie nie interesują go modne ubrania, za to chętnie kupuje książki. Jego wielką miłością jest literatura XIX wieku: Balzac, Dostojewski, Zola, Goethe, La Fontaine.

Czy wiesz, że:

  • Drogerie Rossmann to 4002 sklepy w Niemczech, w Polsce, na Węgrzech, w Czechach, Albanii i Turcji, ponad 55 tys. pracowników, w tym 19 tys. w Polsce.
  • Pierwsza drogeria Rossmann powstała w 1972 r.  w Hanowerze. 
  • Logo firmy powstało w latach 90. Widoczne jest na nim nazwisko założyciela. W literę O wbudowano wizerunek centaura, mitycznego skrzyżowania konia i człowieka. Połączenie tych dwóch postaci składa się na nazwisko Rossmann: ross oznacza rumaka, mann to człowiek. Nie wiadomo, kto wpadł na pomysł, aby centaura użyć jako logotypu firmy. Pierwsze projekty pojawiły się już w latach 70. 
  • Pierwszy sklep w Polsce został otwarty 23 maja 1993 r. w Łodzi przy ulicy Piotrkowskiej. 30 stycznia 2015 r. otwarto tysięczną drogerię w Złotych Tarasach w Warszawie. Obecnie pod szyldem Rossmann działa ponad 1360 drogerii. Codziennie robi w nich zakupy ok. 800 tys. osób.
  • Twarzą akcesoriów dla psów była Holly, pies kanclerza Gerharda Schrödera. 
Dirk Rossmann
Fot. Michał Mutor

Najcenniejsze jest zaufanie 

Żeby sieć mogła prowadzić ekspansję nie tylko na terenie Niemiec, ale również na rynkach wschodnich, Dirk zaciągnął kredyty w 20 różnych bankach. Zaczął spekulować na giełdzie, oczywiście na… kredyt. Stres, napięcie, nieustanna praca i zadłużenie firmy doprowadziły właściciela do zawału serca w 1996 r. Mimo złego stanu zdrowia Rossmann nie przestawał pracować. W pewnym momencie było już tak źle, że jedynym ratunkiem okazała się operacja serca. Po niej biznesmen stał się spokojniejszy. Postawił na szczerość. Pokazał bankom raport finansowy i poprosił o rok na wyciągnięcie firmy z długów. Siedemnaście banków przychyliło się do jego prośby, a on dobrze wykorzystał ten czas. Po 12 milionach straty w 1996 r. sieć wypracowała milion zysku rok później. Od tego czasu wartość firmy rośnie. 

Pytany o swój sposób na sukces, Dirk Rossmann odpowiada: – Przez całe życie starałem się być uczciwy. Rzeczą najważniejszą i najcenniejszą dla przedsiębiorcy jest zaufanie, a warunkiem zaufania jest uczciwość. Kto kłamie, temu się nie wierzy. Mimo konkurencji trzeba działać fair. Moja zasada brzmi: nie być bezwzględnym, mieć wzgląd na innych. Odnosi się to zarówno do życia prywatnego, jak i zawodowego.

 

Dirk Rossmann o…

…byciu ojcem

Jeśli dzieci wychowuje się liberalnie, swobodnie i w tym duchu pozwala im się dorastać, wyrastają z nich ludzie świadomi siebie, a nie tacy, którzy są dostosowani i na wszystko mówią „tak”. 

…starości 

Mam świadomość, że powinienem być wdzięczny – za to, że jestem zdrowy, że mam dobrych przyjaciół, że dobrze się czuję z tymi, których kocham i którzy dają mi odczuć, że również mnie kochają. Takich emocji nie da się mieć/ kupić/ zdobyć za pieniądze. Schopenhauer powiedział, że pogoda starości bierze się ze świadomości, że najgorsze ma się już za sobą.

…byciu szefem

Dobry szef powinien być przewidywalny, autentyczny i konsekwentny. Wtedy jego twarde decyzje również będą akceptowane. Najważniejsze są autentyczność i umiejętność przyznania się do tego, że ma się z czymś problem. Moim celem jest stworzenie dobrego zespołu, w którym przy jasnej hierarchii będzie panowała otwartość i uczciwe kontakty wzajemne.

…zaufaniu

Najcenniejszą rzeczą, którą wypracowaliśmy przez te lata, jest zaufanie. Zaufanie jest podstawą wspólnego życia i współpracy między ludźmi. Wcześnie zrozumiałem,
że inteligencja jednej osoby nigdy nie jest gwarancją sukcesu przedsiębiorstwa. Sukces gwarantuje inteligencja wspólnoty. 

…Polsce 

W Polsce rzadko używa się określenia drogeria, mówi się po prostu Rossmann. Staliśmy się synonimem tego terminu, tak jak Adidas jest synonimem butów sportowych.

…porażce

Słowa porażka nie używam. Mogę żyć z trudnościami, wyzwaniami, problemami, przeciwnościami. Nauczyłem się, że nie należy walczyć za wszelką cenę. Zrozumiałem, że nie muszę być najlepszy we wszystkim, dopóki mam pracowników, którzy są mądrzejsi ode mnie.  

…hazardzie

Granie jest moją pasją i lubię wygrywać. Ale jeśli tracę, świat się nie wali. Umiem przegrywać. Lecz kiedy gram, jestem w stu procentach nastawiony na wygraną. Moja cała rodzina uwielbia współzawodnictwo. Piłka czy stół tenisowy wystarczą, żebyśmy wszyscy byli szczęśliwi. 

…szczęściu w życiu i biznesie

Wiem, że zawsze miałem wielkie szczęście. Nie sądzę zarozumiale, że wszystko, co osiągnąłem, jest moją zasługą. Zapewne nie wszystkie moje posunięcia były błędne, ale bez szczypty szczęścia, polegającej na tym, żeby we właściwym czasie być na właściwym miejscu i spotkać ludzi, którzy byli gotowi iść ze mną i mnie wspierać, wiele rzeczy byłoby niemożliwych.