Wróć do wszystkich inspiracji

Gdy szumi woda... Historia kostiumu kąpielowego

Gdy szumi woda... Historia kostiumu kąpielowego

Smażenie się na słońcu oraz kąpiele to stosunkowo nowa moda. Aż do lat 20. ubiegłego wieku opalenizna była symbolem plebejuszek, a pluskanie się w wodzie narażało człowieka na zapalenie płuc.

Co kostium kąpielowy ma wspólnego z I wojną światową? Pytanie z pozoru głupie, a jednak nie od rzeczy. Bo gdy mężczyźni poszli walczyć, w fabrykach i urzędach zastąpiły ich kobiety. Coraz chętniej sięgały po zarezerwowane dotąd dla mężczyzn przywileje: prawa wyborcze, jazdę samochodem, a nawet pilotowanie samolotów.

I nie tylko. W latach 20. zapanował prawdziwy szał na rowery, tenis, narty, żeglowanie i – oczywiście – pływanie. Do tego potrzebna była nowa moda: stroje niekrepujące ruchów, zakładane bez pomocy pokojówek – majtki i koszulki zamiast gorsetów. Ówczesne „chłopczyce” chciały być wysportowane, szczupłe i płaskie (niektóre panie bandażowały nawet piersi!). To wtedy kobiety się „rozebrały”.

fot. BE&W

Ponoć opalenizna stała się modna, gdy Coco Chanel spiekła się na jachcie w Cannes, a potem dumnie prezentowała swoją brązową buzię. To właśnie ona zaproponowała do kąpieli luźną tunikę i spodnie rybaczki, a projektując dzwonowate spodnie marynarskie, zapoczątkowała trend na piżamy plażowe.

Pierwsze prawdziwe stroje kąpielowe podobne do dzisiejszych były szyte z dzianiny – zaprojektowany w 1927 r. przez Elsę Schiaparelli kostium kąpielowy w rybki wygląda jak sweterek bez rękawów (powinien być noszony ze spodenkami).

fot. Everett Collection/Shutterstock

Dzianina pozwalała na tworzenie strojów dopasowanych do ciała. Jednak po wejściu do wody nasiąkała i traciła kształt. Dlatego cały wysiłek producentów skierowany był na wynalezienie materiałów lepiej trzymających się ciała. Od 1925 r. do kostiumów zaczęto dodawać lateks – elastyczny, jedwabisty materiał zmniejszający rozciągliwość dzianiny.
Kostiumy noszone pod koniec lat 40. nie miały ramiączek. Lata 50. to tryumf stanika – projektowanego na wzór mody bieliźnianej. Wtedy powstał pierwszy biustonosz typu push-up (zwany też „Rising Star”, firmy Frederick’s of Hollywood) oraz bullet bra, „stanik pociskowy” – koncentrycznie przeszywany dawał wrażenie sterczących sutków. Takie staniki, a na nie obcisłe sweterki, nosiły sweater girls, wśród nich Marilyn Monroe. Coś podobnego zaprojektował później Jean Paul Gaultier dla Madonny.

fot. BE&W

Do bielizny modelującej sylwetkę zaczyna się dodawać lycrę, a zaopatrzony w fiszbiny stanik sukni wieczorowych przekształca się w kostium jednoczęściowy. Często takie kostiumy miały dłuższe nogawki lub krótkie spódniczki.

Kolejnym krokiem milowym w tryumfalnym pochodzie kostiumu kąpielowego było bikini. Wynaleźli je francuski mistrz krawiectwa Jacques Heim i szwajcarski inżynier Louis Réard. Nazwę zawdzięcza próbie broni nuklearnej na atolu Bikini na Pacyfiku (5 lipca 1946 r.), o której mówił cały świat. Réard uznał, że to będzie świetna reklama. Początkowo nie było odważnych do prezentowania tej nowinki. Do czasu, gdy w stolicy Francji pokazała go na wybiegu striptizerka z Casino de Paris Micheline Bernardini. Co tak bulwersowało publikę, skoro dwuczęściowy kostium kąpielowy znany był już wcześniej? Bikini bez skrępowania pokazywało w całej krasie dotąd zasłaniane strefy: pępek i biodra. W latach 50. bikini nosiły pin-up girls i gwiazdy filmowe, m.in. Brigitte Bardot. Francuska gwiazda pokazała się w minikostiumiku w filmie Vadima I Bóg stworzył kobietę (1956 r.). Zaczęła się nowa epoka – szalone lata 60. Bikini przestało bulwersować.

Na przełomie lat 50. i 60., gdy konserwatyzm ustępował miejsca większej swobodzie, także w strojach, działający w Kalifornii projektant Rudi Gernreich próbował zaszczepić w modzie pierwszy strój topless – monokini. Nie był przeznaczony do kąpieli. Wykonany z dzianiny dół szczelnie zakrywał brzuch, w tym pępek, za to całkowicie odsłaniał piersi. Kostium wszedł do sprzedaży w 1964 r., ale eksperyment na dłuższą metę się nie przyjął.

fot. Getty Images

W latach 70. dominowały trykoty: kostiumy bez zapięć wciągane na ciało. W takich kostiumach występowała Pamela Anderson w amerykańskim serialu Słoneczny patrol.
Potem już nic ciekawego w historii kostiumu się nie wydarzyło. Owszem, pojawiły się tankini (koszulka zamiast biustonosza) czy stringi, ale to już nie rewolucja na miarę bikini.

Teskt: Aleksandra Zawalich

Wypróbuj