fot. YuriyZhuravov/Shutterstock

Gdy szumi woda... Historia kostiumu kąpielowego

Smażenie się na słońcu oraz kąpiele to stosunkowo nowa moda. Aż do lat 20. ubiegłego wieku opalenizna była symbolem plebejuszek, a pluskanie się w wodzie narażało człowieka na zapalenie płuc.

Co kostium kąpielowy ma wspólnego z I wojną światową? Pytanie z pozoru głupie, a jednak nie od rzeczy. Bo gdy mężczyźni poszli walczyć, w fabrykach i urzędach zastąpiły ich kobiety. Coraz chętniej sięgały po zarezerwowane dotąd dla mężczyzn przywileje: prawa wyborcze, jazdę samochodem, a nawet pilotowanie samolotów.

I nie tylko. W latach 20. zapanował prawdziwy szał na rowery, tenis, narty, żeglowanie i – oczywiście – pływanie. Do tego potrzebna była nowa moda: stroje niekrepujące ruchów, zakładane bez pomocy pokojówek – majtki i koszulki zamiast gorsetów. Ówczesne „chłopczyce” chciały być wysportowane, szczupłe i płaskie (niektóre panie bandażowały nawet piersi!). To wtedy kobiety się „rozebrały”.

fot. BE&W

Ponoć opalenizna stała się modna, gdy Coco Chanel spiekła się na jachcie w Cannes, a potem dumnie prezentowała swoją brązową buzię. To właśnie ona zaproponowała do kąpieli luźną tunikę i spodnie rybaczki, a projektując dzwonowate spodnie marynarskie, zapoczątkowała trend na piżamy plażowe.

Pierwsze prawdziwe stroje kąpielowe podobne do dzisiejszych były szyte z dzianiny – zaprojektowany w 1927 r. przez Elsę Schiaparelli kostium kąpielowy w rybki wygląda jak sweterek bez rękawów (powinien być noszony ze spodenkami).

fot. Everett Collection/Shutterstock

Dzianina pozwalała na tworzenie strojów dopasowanych do ciała. Jednak po wejściu do wody nasiąkała i traciła kształt. Dlatego cały wysiłek producentów skierowany był na wynalezienie materiałów lepiej trzymających się ciała. Od 1925 r. do kostiumów zaczęto dodawać lateks – elastyczny, jedwabisty materiał zmniejszający rozciągliwość dzianiny.
Kostiumy noszone pod koniec lat 40. nie miały ramiączek. Lata 50. to tryumf stanika – projektowanego na wzór mody bieliźnianej. Wtedy powstał pierwszy biustonosz typu push-up (zwany też „Rising Star”, firmy Frederick’s of Hollywood) oraz bullet bra, „stanik pociskowy” – koncentrycznie przeszywany dawał wrażenie sterczących sutków. Takie staniki, a na nie obcisłe sweterki, nosiły sweater girls, wśród nich Marilyn Monroe. Coś podobnego zaprojektował później Jean Paul Gaultier dla Madonny.

fot. BE&W

Do bielizny modelującej sylwetkę zaczyna się dodawać lycrę, a zaopatrzony w fiszbiny stanik sukni wieczorowych przekształca się w kostium jednoczęściowy. Często takie kostiumy miały dłuższe nogawki lub krótkie spódniczki.

Kolejnym krokiem milowym w tryumfalnym pochodzie kostiumu kąpielowego było bikini. Wynaleźli je francuski mistrz krawiectwa Jacques Heim i szwajcarski inżynier Louis Réard. Nazwę zawdzięcza próbie broni nuklearnej na atolu Bikini na Pacyfiku (5 lipca 1946 r.), o której mówił cały świat. Réard uznał, że to będzie świetna reklama. Początkowo nie było odważnych do prezentowania tej nowinki. Do czasu, gdy w stolicy Francji pokazała go na wybiegu striptizerka z Casino de Paris Micheline Bernardini. Co tak bulwersowało publikę, skoro dwuczęściowy kostium kąpielowy znany był już wcześniej? Bikini bez skrępowania pokazywało w całej krasie dotąd zasłaniane strefy: pępek i biodra. W latach 50. bikini nosiły pin-up girls i gwiazdy filmowe, m.in. Brigitte Bardot. Francuska gwiazda pokazała się w minikostiumiku w filmie Vadima I Bóg stworzył kobietę (1956 r.). Zaczęła się nowa epoka – szalone lata 60. Bikini przestało bulwersować.

Na przełomie lat 50. i 60., gdy konserwatyzm ustępował miejsca większej swobodzie, także w strojach, działający w Kalifornii projektant Rudi Gernreich próbował zaszczepić w modzie pierwszy strój topless – monokini. Nie był przeznaczony do kąpieli. Wykonany z dzianiny dół szczelnie zakrywał brzuch, w tym pępek, za to całkowicie odsłaniał piersi. Kostium wszedł do sprzedaży w 1964 r., ale eksperyment na dłuższą metę się nie przyjął.

fot. Getty Images

W latach 70. dominowały trykoty: kostiumy bez zapięć wciągane na ciało. W takich kostiumach występowała Pamela Anderson w amerykańskim serialu Słoneczny patrol.
Potem już nic ciekawego w historii kostiumu się nie wydarzyło. Owszem, pojawiły się tankini (koszulka zamiast biustonosza) czy stringi, ale to już nie rewolucja na miarę bikini.

Teskt: Aleksandra Zawalich