Genetyka a zaburzenia mowy

Wady wymowy, czyli błędne wymawianie głosek, nie są dziedziczneTo, że dziecko ma identyczną wadę wymowy jak któreś z rodziców czy dziadków, nie świadczy o tym, że ją odziedziczyło. Dzieci uczą się mowy poprzez naśladowanie, ważne jest więc dostarczanie im prawidłowych wzorców fonetycznych. Jeśli rodzic mówi niepoprawnie, niedbale, to dziecko może mówić dokładnie tak samo. Dotyczy to zarówno doboru słownictwa, budowania zdań, melodii wypowiedzi lub sposobu akcentowania, jak i artykulacji poszczególnych głosek. Dlatego warto przede wszystkim zadbać o poprawność mowy u osób z otoczenia dziecka.

 

Dziedziczne mogą być jednak pewne cechy warunkujące zaburzenie – nieprawidłowa budowa aparatu mowy (nieprawidłowa budowa podniebienia, wady zgryzu, nieprawidłowa wielkość lub kształt języka, zbyt krótkie wędzidełko podjęzykowe, itp.) oraz uszkodzenia słuchu (prawie połowa tych zaburzeń uwarunkowana jest genetycznie). Podobnie jest w przypadku jąkania. Tu dziedziczne mogą być tylko skłonności do nerwicy mowy (chwiejny układ nerwowy, słaba odporność psychiczna, itp.). A to, że jedno z rodziców się jąka, absolutnie nie oznacza, że dziecko również będzie miało problemy z płynnością mowy.

Zaburzeniami mowy mającymi często charakter dziedziczny jest giełkot (mowa bezładna, czyli mówienie bez ładu i składu, które objawia się bardzo szybkim tempem mówienia i chaotycznym sposobem językowego formułowania myśli) oraz samoistne opóźnienie rozwoju mowy. Przy giełkocie niemal w każdym przypadku można doszukać się u jednego z rodziców (najczęściej ojca) różnorodnych zaburzeń mowy, których zwykle jest on nieświadomy. Opóźniony rozwój mowy warunkowany jest genetycznie w 25–50 proc. przypadków. Dlatego, gdy zaobserwujemy u naszego dziecka opóźnienie w rozwoju mowy, należałoby spytać rodziców o przebieg naszego własnego rozwoju językowego.

Pamiętajmy, że na rozwój mowy dziecka wpływa wiele czynników. Dziedziczenie jest jednym z nich, ale ma charakter raczej marginalny.