fot. Fesus Robert/Shutterstock

Lawenda. Zapach, który leczy

Olejek lawendowy zawiera ponad 40 aktywnych składników. Poprawia nastrój, łagodzi napięcie, odświeża.

Ten zapach kojarzy się ze spokojem, bezpieczeństwem, słońcem i relaksem w leniwe popołudnie. To jeden z aromatów, które towarzyszą mi od dziecka. I zapewne nie tylko mnie. Suszone gałązki i kwiaty lawendy kochały przecież pokolenia kobiet. Robiły z nich pachnące saszetki, które wkładały do szaf, między pościel i bieliznę.

I ten niesamowity kolor! Nie wiadomo, czy lawendę najpierw  wąchać, czy na nią patrzeć. Aromaterapeuci twierdzą, że jej zapach automatycznie podsuwa nam wizję fioletu, nawet tym osobom, które nie wiedzą, jaką te kwiaty mają barwę!

To gwiazda w świecie roślin. Kiedyś olejek lawendowy był najważniejszym składnikiem w perfumiarstwie. Jego działanie jest niezwykłe, pasuje bowiem do tego, czego w danej chwili potrzebujemy, do pory dnia lub nastroju. Wieczorem, gdy szukamy wyciszenia i rozluźnienia, zrelaksuje nas i pomoże zasnąć. Rano – odświeży, doda energii i pobudzi do działania. Po południu złagodzi napięcie mięśni – zapach lawendy działa łagodnie przeciwbólowo. Poprawia też nastrój, przywołuje pogodę ducha, przywraca harmonię – to naturalny antydepresant.

Lawenda to roślina uniwersalna, mająca cenione właściwości nie tylko w aromaterapii, ale też w pielęgnacji skóry oraz włosów. Jej nazwa wywodzi się od łacińskiego słowa „myć się”. I lawenda rzeczywiście doskonale się do tego nadaje. Jej kwiatów używa się do sporządzania kosmetyków do wrażliwej i delikatnej skóry, ponieważ przyspieszają regenerację naskórka i łagodzą podrażnienia.

Jest nie tylko rośliną ozdobną, ale także ziołem. A siły ziół nie można lekceważyć, bo one leczą. Dziś, gdy w otaczającym nas środowisku znajduje się coraz więcej chemii, wracamy do tego, co naturalne.

Tekst: Margit Kossobudzka