fot. ifong/Shutterstock

Czyste oleje roślinne to 'must have' każdej z nas

Dobrze znali je nie tylko starożytni Grecy, ostatnie badania archeologiczne dowodzą, że w celach kosmetycznych stosowali je również Aborygeni.

Oleje, czy to roślinne, jak bliski sercu Kleopatry olej sezamowy, czy zwierzęce, jak pozyskiwany na antypodach olej ze strusia emu, od wieków były stosowane w celu zabezpieczenia ciała przed podrażnieniami, mocnym słońcem czy ostrymi mrozami. I gdyby nie grecki uczony Galen, który postanowił zrobić miksturę z oleju, wosku pszczelego i wody różanej, tworząc pierwszy w historii krem, to pewnie do dziś wszyscy uważalibyśmy olej za jedyny słuszny kosmetyk. Historia potoczyła się jednak inaczej.

Nie tylko krem

Krem, zapewne dzięki swojej przyjemnej konsystencji, stał się kosmetycznym numerem jeden, natomiast oleje cieszyły się równym powodzeniem jedynie w kulturach arabskich i hinduskich. Na szczęście po wielu latach niełaski olej wrócił do rytuałów pielęgnacyjnych Azjatek, Amerykanek i Europejek. A wszystko dzięki japońskiemu charakteryzatorowi Shu Uemurze, który w 1967 roku stworzył kosmetyk składający się wyłącznie z mieszanki olejów. Na pomysł ten wpadł, podglądając hollywoodzkie gwiazdy, które za pomocą oliwy ścierały sceniczne makijaże. Uemura postanowił im to ułatwić i stworzył Unmask, płyn do demakijażu, który do dziś jest światowym bestsellerem. Do Polski moda na olejowanie przyszła dopiero kilka lat temu, ale na świecie trend ten utrzymuje się nieprzerwanie od lat 70. i ma swoich prawdziwych wyznawców, którzy oleju używają do wszystkiego – od mycia zębów po nawilżanie pięt, od płukania włosów do moczenia paznokci.

Według potrzeb

Oczywiście stosowanie oleju do wszystkiego nie każdemu odpowiada. Lepiej zacząć od jednego obszaru.

Najczęściej olej stosuje się jako preparat do oczyszczania twarzy, nawilżania ciała i twarzy lub odżywiania włosów. Zanim jednak wybierzemy olejkowy rytuał, musimy dobrać odpowiedni produkt. Na rynku znajdziemy mnóstwo olejów kosmetycznych. Trzeba tylko dobrze przyjrzeć się procesowi jego produkcji. Oleje rafinowane poddawane są obróbce chemicznej w celu uzyskania produktu pozbawionego smaku, koloru i nadającego się do długoterminowego przechowywania. Rafinowanie olejów kosmetycznych usuwa zanieczyszczenia i szkodliwe substancje np. pozostałości środków ochrony roślin czy metali ciężkich. Dochodzi przy tym do niewielkich strat składników bioaktywnych.

Alternatywą dla rafinowanego oleju jest olej nierafinowany, który poznamy po tym, że jest mętny. Wyciska się go za pomocą mechanicznych pras w znacznie niższej temperaturze, która nie niszczy naturalnej struktury produktu. Można go użyć, ale zdecydowanie najlepszym olejem do zabiegów kosmetycznych będzie jednak ten tłoczony na zimno, który nie przechodzi żadnej obróbki cieplnej. Takie oleje można dostać w sklepach ze zdrową żywnością oraz drogeriach.
Do najpopularniejszych olejów należą: arganowy, kokosowy i rycynowy. W zależności od tego, jaki mamy typ skóry i do czego chcemy olej wykorzystać, możemy przygotować sobie własną oleistą mieszankę albo kupić już gotową.

Oczyszczanie

Olej nie jest kosmetykiem łatwym w użyciu, a stosowanie go wymaga odrobiny cierpliwości. Wystarczy jednak zapoznać się z długą listą zalet, na której znajdziemy m.in. redukcję zmarszczek, rozświetlenie cieni pod oczami, nawilżenie skóry, żeby się skusić.

Jeśli potrzebujecie namacalnych dowodów, to przyjrzyjcie się Koreankom. Prawda, że zachwycają świetlistą i nieskazitelną cerą? Wszystko to za sprawą metody OCM (Oil Cleansing Method), która w krajach azjatyckich bije rekordy popularności. I choć może mycie skóry za pomocą tłuszczu wydaje się dziwne, to z chemicznego punktu widzenia ma to olbrzymi sens. W końcu nic tak dobrze nie rozpuszcza tłuszczu, jak inny tłuszcz. Olej świetnie poradzi sobie z resztkami makijażu, kurzem i brudem, usunie nadmiar sebum, które wytwarza się w ciągu dnia, a przy tym nie naruszy warstwy lipidowej skóry, pozostawiając ją gładką i nawilżoną.

Aby zacząć przygodę z oczyszczaniem twarzy, wystarczy miska z ciepłą wodą, ręczniczek i mieszanka ulubionych olejów dobranych do naszego typu skóry. Przed zabiegiem należy zmyć makijaż. Kiedy nasza twarz jest już czysta, możemy zabrać się do wcierania olejów. Okrężnymi ruchami wmasowujemy olej w skórę twarzy, serwując sobie przy okazji masaż. Teraz kolej na ręczniczek. Namoczony w ciepłej (prawie gorącej) wodzie przykładamy do twarzy i pozostawiamy go tam na kilkanaście sekund. Jeśli po zdjęciu ręcznika widzimy jeszcze ślady oleju na twarzy, to czynność powtarzamy do momentu, aż skóra nigdzie nie będzie się świecić.

Po umyciu twarzy olejem, używamy kosmetyku na bazie wody, aby pozbyć się potu, kurzu i innych zanieczyszczeń. Ostatnią fazą oczyszczania powinno być ochlapanie twarzy zimną wodą, która pomoże zamknąć otwarte pory. Całość zajmuje około 10 minut, a przy regularnym stosowaniu efekty powinny pojawić się już po kilku tygodniach.

Odżywianie

Jeśli przy okazji oczyszczania twarzy zamoczy wam się kosmyk włosów czy fragment grzywki, to nie należy panikować, tylko to wykorzystać. Olejowanie włosów to po olejowaniu twarzy najpopularniejszy sposób na pielęgnacyjne wykorzystywanie szlachetnego tłuszczu. W krajach arabskich wzajemne olejowanie włosów to rytuał, który buduje więź między kobietami w rodzinie. Córki tradycyjnie zajmują się włosami matek, okazując im w ten sposób miłość i szacunek.

Zabieg ten szczególnie poleca się osobom, których włosy mają tendencje do puszenia się, są przesuszone od nagrzanego kaloryferami powietrza albo zniszczone po wieloletnim farbowaniu.

Zanim przystąpimy do olejowania, musimy określić rodzaj włosa. Wyróżniamy trzy podstawowe rodzaje: niskoporowate, średnioporowate i wysokoporowate. Te pierwsze to włosy gładkie i sprężyste, które zawsze układają się jak po wizycie u fryzjera, te drugie mają tendencję do rozdwajania się końcówek, lubią wypadać i czasem się przesuszają. Natomiast te trzecie to włosy, które wołają o pomoc. I tu olej może zadziałać najwięcej, choć trzeba pamiętać o tym, że dobranie odpowiedniego produktu, który polubią nasze włosy, może trochę potrwać.

Olej najlepiej nakładać na zwilżone włosy w dniu mycia głowy albo w przeddzień. Jeśli nie mamy problemów skórnych, jak na przykład łupieżu, to wystarczy, że wetrzemy go we włosy albo nawet w same końcówki, pomijając głowę. Dzięki temu będzie go łatwiej zmyć i zmniejszymy ryzyko „przetłuszczonej fryzury”.

Po nałożeniu oleju najlepiej włożyć na głowę plastikowy czepek i zawinąć na nim ręcznik. Pod wpływem ciepła łuski włosa będą się otwierały i chętniej chłonęły dobroczynne substancje. Po około 30 minutach turban należy rozwiązać, a włosy umyć kilkukrotnie szamponem. Ważne, żeby nie zawierał on silikonów, bo wtedy cała nasza praca pójdzie na marne. Jeśli brakuje nam czasu na paradowanie w turbanie po domu, możemy też zaolejować włosy na noc. Trzeba tylko pamiętać o położeniu ręcznika na poduszce, żeby jej nie zabrudzić.

Zabieg taki należy wykonywać raz w tygodniu, choć początki mogą być trudne. Szczególnie jeśli zastosujemy za dużo oleju albo nie zmyjemy go zbyt dokładnie.

Nawilżanie

Alternatywą dla tych, którzy boją się eksperymentów pozostawiających tłuste ślady, może być płukanka do ust z oleju kokosowego lub po prostu kąpiel z kilkoma jego kroplami. Ryzyko porażki niewielkie, a korzyści zauważalne. Szczególnie jeśli po kąpieli dodatkowo natrzemy się olejkiem. Trzeba tylko pamiętać, żeby po takim zabiegu nie wycierać się intensywnie ręcznikiem. Olej musi się wchłonąć i tego procesu przyspieszyć się nie da. Skoro jednak starożytni mieli na to czas, to i my powinniśmy na taki luksus móc sobie pozwolić.

 

POZNAJ OFERTĘ OLEJKÓW W DROGERII ROSSMANN >>

Tekst: Rita Osicka, zdjęcia: Shutterstock.com