Fot. iStock.com

Kosmetyki naturalne - pielęgnacja w stylu eko

Sięgając po kosmetyki naturalne do twarzy, ciała czy mycia, troszczysz się również o piękno naszej planety. Tak trzymaj!

Zwrot w stronę natury to światowy trend. Jednak dla wielu z nas to nie tylko chwilowa moda, ale świadoma zmiana stylu życia.

Coraz bardziej zdajemy sobie sprawę z tego, że to, co kupujemy, jemy, nakładamy na skórę, jak spędzamy czas wolny, ma wpływ na nasz organizm oraz środowisko. I choć w dzisiejszym świecie nie jest łatwo „być zielonym”, warto się postarać.

Zielone znaki kosmetyków naturalnych

Na początek – naucz się czytać etykiety. Warto, ponieważ nie ma oficjalnej definicji „kosmetyków naturalnych”. Zielone opakowanie albo nazwa nawiązująca do natury wcale nie gwarantują naturalnego składu. Na szczęście wielu producentów kosmetyków naturalnych oznacza swoje produkty certyfikatami. EcoCert, Cosmebio, Natrue, Soil Association, BDiH, ICEA – każda z tych organizacji ma własne wytyczne co do procentowego udziału składników ekologicznych i organicznych (aby ułatwić nam zakupy, w 2010 roku powstało międzynarodowe stowarzyszenie COSMOS, które ujednoliciło kryteria). Pamiętaj także, że wiele kosmetyków naturalnych nie ma znaczka, ponieważ zdobycie certyfikatu jest kosztowne i małych producentów kosmetyków naturalnych po prostu na to nie stać. Czytając etykiety, na pewno znajdziesz wiele naturalnych i odpowiednich dla siebie produktów.

Kosmetyki naturalne i nie tylko: mniej znaczy łatwiej

Analizując skład, pamiętaj, że zgodnie z Międzynarodową Nomenklaturą Surowców Kosmetycznych (INCI) kolejność składników na etykiecie oznacza ich procentową zawartość w produkcie (na pierwszej pozycji znajduje się składnik, którego jest najwięcej). Oczywiście, im skład kosmetyków naturalnych jest krótszy, tym łatwiej go przeanalizować, ale czasem na długiej liście składników znajdują się same dobroczynne dla skóry komponenty, ekstrakty czy olejki eteryczne.

Nie przestrasz się, jeśli obok naturalnych składników zobaczysz w składzie groźnie brzmiące nazwy, takie jak kwas benzoesowy, kwas cytrynowy, kwas dehydrooctowy, kwas salicylowy, kwas sorbinowy, alkohol benzylowy, benzoesan sodu, sorbinian potasu – to konserwanty, dzięki którym kosmetyk może stać na półce w drogerii, a ty po jego otwarciu nie musisz przechowywać go w lodówce.

Składniki te gwarantują bezpieczeństwo użytkowania produktu. Producenci stosują je zgodnie z normami i wszystkie, które wymieniliśmy, są akceptowane przez instytucje wydające certyfikaty.

Kosmetyki naturalne kontra smog

Dostarczanie skórze wszystkiego, co najlepsze, to podstawa pielęgnacji. Jednak gdy za oknem smog, równie ważna jest ochrona.

Nasz naskórek na szczęście nie przepuszcza cząsteczek PM 2,5 (pyłu najbardziej szkodliwego dla człowieka), ale już inne pyły i gazy gromadzą się na skórze oraz wnikają do organizmu przez drogi oddechowe.

Cząsteczki smogu aktywują wolne rodniki, dlatego w czasie, kiedy powietrze ma złą jakość, lepiej stosować kosmetyki naturalne z przeciwutleniaczami, by mogły na bieżąco rozprawić się ze złymi cząsteczkami. Najpopularniejsze antyoksydanty stosowane w kremach to witaminy C i E, beta-karoten, koenzym Q10, likopen, kwas ferulowy, kwas alfa-liponowy. Ważne jest również dostarczanie antyoksydantów w diecie, dzięki czemu zadbamy o nasze tkanki od środka. Aby skóra stanowiła dobrą barierę zatrzymującą toksyczne cząsteczki, musi mieć szczelną warstwę hydrolipidową. Zawarte w kremach i serum substancje, takie jak gliceryna, lanolina, kwas hialuronowy, kolagen, ceramidy, wosk pszczeli czy kwasy tłuszczowe odbudowują barierę lipidową, by stała się nieprzepuszczalna dla smogu. Znajdziesz je w kosmetykach naturalnych.

Pamiętaj – dobra pielęgnacja w okresie smogowym to natłuszczanie, dostarczanie antyoksydantów i odpowiednie oczyszczanie.

Czy kosmetyki naturalne powinny mieć znak króliczka?

Na opakowaniach wielu kosmetyków możesz zobaczyć skaczącego królika. To znak organizacji BUAV, który potwierdza, że żaden składnik kosmetyku nie był testowany na zwierzętach. Jeśli jednak króliczka nie ma, nie martw się. W 2004 roku Unia Europejska zakazała testowania na zwierzętach gotowych kosmetyków, a w 2013 roku również jakichkolwiek komponentów wykorzystywanych do ich produkcji. Z tego powodu powstały alternatywne metody testowania produktów, np. sztuczna skóra. Dzięki temu można wypróbowywać nowe kosmetyki i ich składniki, tak aby żadne zwierzę przy tym nie ucierpiało.

Jeśli na opakowaniu zobaczysz znaczek Vegan albo Viva!, to znaczy, że produkt jest wegański. Nie ma w nim składników pochodzących z uboju zwierząt oraz odzwierzęcych komponentów, takich jak miód, wosk pszczeli, śluz ślimaka.

Opakowania kosmetyków naturalnych

Dla ludzi żyjących zdrowo i proekologicznie znajdowanie kosmetyków naturalnych nie jest trudne. Wyzwaniem jest to, co zostaje po ich zużyciu – czyli opakowania. Dlatego coraz częściej kosmetyki naturalne pakowane są w materiały biodegradowalne i wykonane z naturalnych tworzyw nadających się do recyklingu lub pochodzą w 100 proc. z odzyskanego surowca.

Spróbuj wyobrazić sobie, że przez najbliższy rok nie wyrzucasz opakowań po kremach, szamponach, odżywkach, balsamach. Z pewnością uzbiera się duża sterta. A teraz pomyśl, że tę masę plastiku można przerobić, oszczędzając w ten sposób zasoby naturalne oraz ograniczając emisję gazów cieplarnianych. Wystarczy odrobina uwagi podczas zakupów i wyrzucenie pustego opakowania do odpowiedniego kosza.

„Nie zawiera” – nie bój się!

Na etykietach wielu produktów kosmetycznych możemy zobaczyć oświadczenia producentów „free from”, czyli „wolne od”. Według Komisji Europejskiej hasła te stawiają w złym świetle składniki, które są przebadane i dopuszczone do stosowania w formułach kosmetycznych. Wybierając takie produkty, konsument wpada w pułapkę marketingową, myśląc, że produkt, który nie zawiera danego składnika jest zdrowszy, lepszy, a nawet bezpieczniejszy niż ten, który ma go w składzie.

Tekst: Maja Tarnowska