fot. iStock

Rokitnik. To syberyjskie złoto jest naturalnym lekiem

Przez wieki zapomniany, dziś robi wręcz oszałamiającą karierę – w przemyśle kosmetycznym i jako naturalny lek. Rokitnik.

Jeśli wierzyć legendom, do Europy przywędrował 300 lat p.n.e. wraz z żołnierzami Aleksandra Wielkiego. Zaobserwowali oni, że ich konie, które chętnie podjadają pomarańczowe owocki, po pewnym czasie mają lepszą kondycję i zdrowszy wygląd. Zaczęli więc robić to samo. I słusznie!

Rokitnik jest – tuż po dzikiej róży – najbogatszym naturalnie występującym w przyrodzie źródłem cennej witaminy C, która w dodatku dobrze się przyswaja i jest odporna na utlenianie. Dlatego roślinę tę dawniej stosowano głównie jako zabezpieczenie przed infekcjami. Wykorzystywano ją również jako naturalny skuteczny lek przeciwbólowy, pomocny zwłaszcza w bólach reumatycznych i silnym przemęczeniu. W jagodach i liściach rokitnika można znaleźć ponad 190 substancji czynnych o właściwościach leczniczych. Zawartość witamin z grupy B oraz magnezu niweluje stres i dodaje energii. Olej rokitnikowy jest bogaty w witaminy A, E, K i P oraz dobroczynne kwasy tłuszczowe, w tym rzadkie 3-6-7-9. Zawiera także aminokwasy, minerały i cenne flawonoidy. Dowiedziono również, że owoce rokitnika skutecznie likwidują pasożyty w przewodzie pokarmowym. To prawdopodobnie wpływało na jakość sierści zwierząt, które chętnie podskubywały pomarańczowe kuleczki. Obserwacja żołnierzy Aleksandra Wielkiego była więc jak najbardziej słuszna. Stąd Hippophae, łacińska nazwa rokitnika – wywodząca się z dwóch greckich słów: hippos – koń i phaos – blask.

Kapryśny i wymagający

Rokitnik to roślina bardzo odporna – nie przeszkadzają jej mrozy i wichury, dobrze znosi suszę, rośnie na różnych typach gleby, ale najbardziej dorodne owoce daje tam, gdzie jest czyste środowisko. W ciągu ostatnich lat zaczyna przegrywać walkę z zanieczyszczonym otoczeniem i chorobą korzeni, przez którą na jej gałązkach pojawia się coraz mniej jagód. Najbardziej dorodne owoce daje rokitnik uprawiany w Kanadzie i dziko rosnący na Syberii – czyli w miejscach, gdzie ma to, co lubi.

Jagody ciasno obrastające gałązki to prawdziwy skarb, po który warto sięgnąć nie tylko podczas choroby. Mieszkanki Syberii już od wielu pokoleń robią sobie maseczki z rozgniecionych świeżych jagód. Okład taki zwiększa napięcie skóry, poprawia jej koloryt, odświeża, odmładza. Dla kosmetyki najcenniejsze są jednak rokitnikowe oleje – tłoczone z całych owoców lub jedynie z nasion. Można je stosować w postaci czystej, m.in. do pielęgnacji włosów, szczególnie jeśli cebulki potrzebują wzmocnienia. Ze względu na unikalne właściwości rokitnik jest składnikiem najróżniejszych kosmetyków pielęgnujących: od szamponów i odżywek do włosów po kremy do twarzy i rąk oraz balsamy.

Renesans

Przed wiekami był naturalnym lekiem, a wzmianki na temat jego skuteczności pojawiają się już w starożytnych pismach tybetańskich i chińskich. Przez jakiś czas zapomniany, wrócił do łask w XIII wieku, tym razem jako panaceum stosowane przez samego Czyngis-chana, który ponoć mawiał, że w życiu przydatne są wyłącznie: silna armia, dyscyplina i rokitnik – i tylko na nich można polegać. Współczesna kosmetyka potwierdza tę opinię. Przynajmniej jeśli chodzi o rokitnik.

Sok z rokitnika

1 kg owoców,
1 kg cukru
 
Owoce najlepiej zebrać po pierwszych przymrozkach – są wtedy mniej cierpkie.
Po umyciu i osuszeniu zasyp je cukrem.
Odstaw na 8–10 godzin, a następnie zagotuj i trzymaj na ogniu przez pół godziny. Przecedź przez sitko, rozlej do butelek i zapasteryzuj.

fot. Shutterstock

Tekst: Aneta Radziejowska