fot. Getty Images

Sekrety urody: japońskie piękno

Dlaczego japońskie kosmetyki i sposoby pielęgnacji są tak wyjątkowe?

Maski w płachcie, kremy ze śluzem ślimaka, esencje, lotiony – wiele moich koleżanek oszalało na punkcie azjatyckich rytuałów pielęgnacyjnych i kosmetyków.
Najpilniej strzeżone tajemnice długowieczności japońskich kobiet zostały niedawno ujawnione w książce Japonki nie tyją i się nie starzeją (autorami są Naomi Moriyama i jej mąż William Doyle). Z kolei Chizu Saeki, słynna w Japonii specjalistka od pielęgnacji skóry, w swojej książce The Japanese Skincare Revolution... opowiada o nieskazitelnej cerze Japonek. Ostatnio moda na kosmetyki z Azji dotarła także do Polski.

fot. East News

Podstawy japońskiej pielęgnacji

Otóż są powody, żeby brać przykład z Azjatek.  Szczególnie jeśli masz problem z nierównym kolorytem cery, przebarwieniami czy wrażliwą bądź nadreaktywną skórą. Na tych problemach Japonki – i w ogóle azjatyccy producenci kosmetyków – skupiają się najbardziej.

Na Europejkach największe wrażenie robi gładka i jasna cera japońskich kobiet. Sprawia, że postrzegamy je jako młodsze, niż wskazuje metryka. Japonki już w 710 w. n.e. bieliły sobie twarze.
Jednolita, porcelanowa cera symbolizowała piękno i szlachetność. „Jasna skóra ukrywa siedem skaz” mówiło stare japońskie przysłowie. Japonki, do dziś w większości wierne tradycji i nielubiące wyróżniać się z tłumu, uważają ją za obowiązujący wzorzec piękna i ciężko pracują, by osiągnąć ideał.
Problem mają tym większy, że ich skóra jest anatomicznie cieńsza od skóry Europejek, a przez to bardziej podatna na przebarwienia i uszkodzenia; do tego szybciej się odwadnia. Tak zwana transepidermalna (przeznaskórkowa) utrata wody zachodzi u Azjatek dużo szybciej niż u nas. Nawilżanie jest podstawą, dlatego azjatyccy producenci dbają, by kosmetyki nawilżające były super skuteczne.

fot. Shutterstock

Oczyszczanie

Umiejętnością, którą Japonki i inne Azjatki doprowadziły do perfekcji, jest właściwe oczyszczanie twarzy. Wielostopniowe rytuały wymagają sporo czasu i dużej liczby kosmetyków (które w Japonii są często tańsze niż w Europie). Japonki używają od pięciu do dziesięciu preparatów: trzech lotionów, pięciu toników, dwóch rodzajów mleczka czy emulsji – a wszystkie bardzo delikatne.
Po co tyle zachodu, zapyta Europejka. Wystarczy jeden płyn micelarny i tonik. Potrzeba dokładnego oczyszczenia cery wynika m.in. z tamtejszego klimatu. W Azji w porze monsunowej panuje duża wilgotność, a powietrze jest bardzo zanieczyszczone; brud osiada i klei się do skóry. Ale przecież także w Polsce normy zanieczyszczenia są przekraczane; smog nie tylko zatruwa płuca, ale również zapycha pory skóry, co przyspiesza procesy starzenia. Kurs azjatyckiego oczyszczania już niedługo będzie nam wszystkim bardzo potrzebny. Zatem do dzieła!

fot. BE&W, Getty Images, Moustache Girl/Shutterstock, East News

Zero zmartwień

Najpowszechniej stosowanym składnikiem kosmetycznym w Japonii jest kwas hialuronowy – a to ze względu na silne właściwości wiążące wodę. Można go znaleźć prawie w każdym kosmetyku, począwszy od pianki do mycia twarzy, przez emulsje i mgiełki, po kremy i maski. Azjatki kupują w hurtowych ilościach toniki z kwasem hialuronowym (w Japonii sprzedawane są nawet w litrowych opakowaniach). By skóra pozostała jasna i świetlista, stosują codziennie wysoką ochronę przeciwsłoneczną oraz kosmetyki z arbutyną, witaminą C, B, D i E, resweratrolem oraz z wyciągami z zielonej herbaty, matchy, aloesu, granatu.
Codzienny rytuał pielęgnacyjny, tak naturalny jak dla nas mycie zębów, sprawia, że Japonki znacznie później niż Europejki zaczynają martwić się o zmarszczki czy utratę jędrności skóry. Warto jednak wiedzieć, że dla nich zwyczaje pielęgnacyjne przekazywane z pokolenia na pokolenie to przeważnie... przyjemność. Zajmowanie się ciałem i dbanie o siebie to święty czas relaksu, chwila dla siebie i dobra inwestycja w wygląd. Poza gładką buzią jest zatem też błysk w oku, szczęście w sercu i uśmiech na twarzy. Może więc rzeczywiście należy brać z nich przykład? Arigato

Alfabet pielęgnacji, trening cierpliwości. Jak to robią Japonki na co dzień, krok po kroku?

1. Najpierw emulsja, która ma rozpuścić makijaż i brud. Aplikują ją delikatnie, przykładając wacik w każdym miejscu na minimum 10 sekund.

2. Potem olejek myjący z dodatkiem wody. Japonki rozprowadzają go, łagodnie masując skórę wzdłuż mięśni twarzy. Olejek usuwa sebum i martwe komórki skóry oraz resztki kosmetyków.

3. Następnie żel albo pianka z ekstraktami roślinnymi, wodą ryżową czy np. wyciągiem ze śluzu ślimaka (przy jego pobieraniu ślimakowi nie dzieje się krzywda). Preparaty te usuwają resztki olejku po jego spłukaniu.

4. Kolejnym etapem jest spłukanie twarzy wodą.

5. Teraz pora na złuszczanie. Azjatki stosują peelingi nawet codziennie. Ale uwaga! Ich peelingi są o wiele łagodniejsze niż nasze, dlatego Japonki mogą sobie na to pozwolić. Popularne w ich kraju produkty złuszczające zawierają np. hydroksykwasy (AHA i BHA).

6. Etap oczyszczania kończy nałożenie na skórę toniku, który przywraca skórze jej właściwe pH.

fot. Getty Images

7. W kolejnym kroku skórę należy dokarmić, czyli użyć preparatów nawilżających. Kolejność ich nakładania ma duże znaczenie:
a) najpierw esencja zawierająca skoncentrowane substancje aktywne (np. serum, ampułka);
b) potem lotion, emulsja czy krem nawilżający bądź maska w płachcie. Te kosmetyki uniemożliwiają wodzie ucieczkę ze skóry i zapobiegają jej wysuszeniu. Maski w płachcie to absolutny azjatycki hit, można je dostać w każdym japońskim kiosku. Zawierają np. wyciąg ze śluzu ślimaka, jad żmii albo wyciągi z roślin.

Uwaga! Krem nawilżający należy nakładać szpatułką i wklepywać, a nie wcierać! Chizu Saeki radzi energicznie wklepywać go opuszkami palców, począwszy od szyi, kierując się w stronę twarzy. Dzięki temu stymulujemy przepływ krwi i limfy, ujędrniamy mięśnie. Guru od urody wie, co mówi. Sama ma 71 lat, a wygląda na 50, jest właścicielką szkoły kosmetycznej i salonu piękności w Tokio, a wcześniej pracowała dla takich marek jak Dior czy Guerlain. W swojej książce opisuje, co zrobić, aby najefektywniej zadziałały składniki aktywne z kosmetyków.

8. Ważne jest otwarcie porów (tzw. parówka). A osignąć to można już za pomocą bawełnianych masek kosmetycznych i przezroczystej kuchennej folii spożywczej. Krem czy lotion nakładamy na czystą, zmoczoną uprzednio wodą maskę, którą następnie dopasowujemy do twarzy i przykrywamy folią, aby zablokować możliwość odparowania wody. Pod folią, na skutek działania ciepła naszego ciała, pory otwierają się, a składniki kosmetyku wnikają w skórę.

9. Po 20 minutach Japonki zdejmują maskę i zmywają twarz.

10. Na zakończenie zabiegu wykonują masaż drenujący twarzy.

Taka półgodzinna pielęgnacyjna rozpusta gwarantuje rozświetlenie i nawilżenie cery. Daje efekt podobny do tego, który Europejki osiągają poprzez zastosowanie wypełniaczy. 

Teskt: Natalia Woźniak